19 czerwca 2026

Maison Crivelli Bois Datchai

Maison Crivelli Bois Datchai

Jakiś czas temu przy okazji zakupów otrzymałem próbkę tych perfum, więc postanowiłem napisać tę recenzję.

Pierwotnie poznałem Maison Crivelli Bois Datchai wiele, wiele lat temu i zrobiły na mnie pozytywne wrażenie, choć na pewno nie było ono spektakularne. Być może wynikało to z pobieżności testu. Teraz odkrywam je na nowo i zaskakuje mnie złożoność tej konstrukcji. Z drugiej strony to perfumy niełatwe i z pewnością bardziej jesienno-zimowe niż letnie, choć może to właśnie wysoka temperatura pokazuje ich walory.

Po pierwsze, spis nut nie oddaje charakteru perfum. Gdyby ktoś mnie zapytał w ciemno, co jest główną nutą i składnikiem Bois Datchai, to powiedziałbym, że jest to kmin rzymski (nie mylić z kminkiem). Chodzi o to, że występuje tu bardzo charakterystyczny dla tej ingrediencji efekt przybrudzenia, zwierzęcości i skórzaności. Dorothee Piot, kiedy konstruowała tę kompozycją, stworzyła akord skórzany, którego składowe nie zostały ujawnione i według mnie właśnie tam ukryto kmin. Natomiast efekt ten jest przepięknie wyważony. Nie jest zbyt mocny, więc nie odbierzemy go jako agresywny lub fizjologiczny, a jednocześnie na tyle wyraźny, że wprowadza głębię i nadaje innym nutom szlachetnych ram.

Oprócz tego mamy tu mnóstwo paczuli i papirusów. Kiedyś Byredo miało zapach Baudelaire. Tutaj występuje podobne (jeśli nie takie samo) złożenie składników, choć Maison Crivelli przedstawia ten obraz ze znacznie większą klasą i bez przesady. Paczula i papirus są ciepłe, ogrzane słońcem, nieco ziołowe. Nie mają komponenty ziemisto-zimnej, ani gorzko-kakaowej. Mają podton alkoholowy, jakby nalewka ziołowa z kroplą whisky.

Później pojawia się niesłodki cynamon w otoczeniu gęstego akordu owocowego. Tutaj można dopatrywać się skojarzeń z herbatą, ale będzie to raczej syrop wlewany do gęstej, lekko ciepłej esencji. Na pewno nie jest to herbaciana świeżość, ale też nie wchodzimy w obszary herbaty wędzono-dymnej, suchej.

W jeszcze dalszym etapie pojawia się kolejne wrażenie, którego w oficjalnym spisie nut nie znalazłem – drewno sandałowe. Jest to drewno ciepłe, przyprószone cynamonem, który na tym etapie nieco się wysładza. To na pewno może rodzić skojarzenia z drzewnymi kompozycjami Christophera Sheldrake’a dla marek Shiseido i Serge Lutens, choć jednocześnie nie jest to efekt aż tak wyraźny. Trzeba też jasno podkreślić, że w Bois Datchai cały czas efekt kminu, paczuli i papirusu trwa od początku do końca. Zatem nawet późny fundament istotnie jest zakotwiczony w tych składnikach.

Opinia końcowa o perfumach Maison Crivelli Bois Datchai

Postaram się raz w tygodniu wracać do jakichś zapomnianych perfum sprzed lat, które warto wspomnieć.

Bois Datchai to piękne, szlachetne perfumy, które w mojej ocenie pod względem jakości wyprzedzają obecne nowości tej marki (które są robione w stylu głośnych perfum arabskich, np. Maison Crivelli Oud Maracuja)

Kampania perfum Bois Datchai

Maison Crivelli Bois Datchai perfumy niszowe

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony maisoncrivelli.com

Najważniejsze cechy:

charakter: drzewno-przyprawowy

Charakterystyka:

Nuty: paczula, papirus, drewno cedrowe, czarna herbata, czarna porzeczka, cynamon, akord skórzany

Rok premiery: 2018

Twórca: Dorothee Piot

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30 i 100 mL

Trwałość: bardzo dobra, około 8-9 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Katarzyna
Katarzyna
1 godzina temu

To świetny pomysł z powrotem do perfum nie najnowszych. Dziękuję za tą recenzję. Kupiłam kiedyś ten zapach w ciemno. Nie żałuję.

Weronika
Weronika
53 minuty temu

Będę musiała poczynić testy po takiej recenzji ❤️ Panie Marcinie…Czy testował Pan również Maison Crivelli Papyrus Moleculaire? Jestem ciekawa jak Pan odbiera woń tych perfum.