
Przyznam, że nie znam tej kolekcji. Nawet przelotem nie wąchałem prawdopodobnie klasycznego Aire z 1985 roku, ani wersji Sutileza z roku 2017. Elixiru też miałem nie testować, ale w końcu to uczyniłem.
Stąd recenzja perfum Loewe Aire Sutileza Elixir nie będzie w nawiązaniu do poprzedników. Cóż zatem tutaj mamy? Jest to kompozycja białokwiatowa i cytrusowa. Przechyla się w stronę świeżości i kobiecości w białym, słonecznym i lekkim wydaniu. Zazwyczaj zapachy tego typu są tragedią molekuł doprawionych syntetycznym piżmem, ambrą i kurzem. A tutaj jest inaczej. Jest pięknie!
Te kwiaty są nowoczesne, ale z klasą. Tak sobie myślę, że tak mogłaby pachnieć Valaya lub Fleur Narcotique, gdyby zrobiono je na większej ilości naturalnych składników. Z jednej strony mamy rześkość, a z drugiej piękno białych kwiatów. Cytrusy grają tu szlachetnie. Są i słodkie, i kwaśne. Sutileza Elixir ma też złożony akord zielony z liśćmi cytrusów, kwiatów i nawet pewną botanicznością o owocowym zabarwieniu.
Ma w sobie dużo światła o delikatnie proszkowym, piżmowym zabarwieniu. Nie niweczy to jej szlachetności, a dodaje ostrości. Zapach nie jest przez to mdły. Jednocześnie nie jest to kompozycja zbyt roślinna (w sposób przesadzony). Czuć, że to perfumy jako kosmetyk, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Kiedy nosiłem perfumy globalnie to skojarzyły mi się też z zieloną, soczystą różą i z zieloną herbatą. Nie ma tych nut w oficjalnych materiałach, ale nie mogłem się od tych myśli opędzić.
Nie jest tak, że Loewe Aire Sutileza Elixir są jakoś wybitnie wielowątkowe. Kiedy powąchamy je zaraz po aplikacji i po kilku godzinach, to dalej będziemy wiedzieć, że to jeden i ten sam zapach. Nie świadczy to jednak o tym, że jest on martwy. Tutaj cały czas zmieniają się detale. Wszystko iskrzy, błyska, zmienia się poziom światła, świeżości i zieleni. I taki stan rzeczy dotyczy też bazy.
Opinia końcowa o perfumach Loewe Aire Sutileza Elixir
To świetny przykład, że białe kwiaty w świeżej wersji nie muszą pachnieć jak koszmar molekuł przykryty kurzem i nijakością.
Okazuje się zatem, że czasami w tej okropnej zalewie flankerów, które mają łudząco podobne nazwy i flakony, można znaleźć perełkę.

Kampania perfum Aire Sutileza Elixir

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony perfumesloewe.com



