
Co do zasady nie piszę o polskich perfumach, ale w tym wypadku czynię jeden, jedyny wyjątek. Niech będzie on potwierdzeniem tej reguły.
Oria to zapach, który powstał we współpracy marki Lobos z Olfaktorią. Są to perfumy skórzane o lekkim, nieagresywnym wydźwięku. Kompozycja bazuje na połączeniu paczuli z tonami drzewnymi i mszystymi, ale spora ilość pieprzu i cytrusów sprawia, że czujemy tu przestrzeń. To coś jak powietrze nad grubą warstwą śniegu.
Akord skóry w perfumach Oria przypomina gatunkowo tę w Armani Cuir Amethyste i Bottega Veneta Eau Legere. Z tym drugim zapachem łączy je zresztą podobnie cytrusowo-pieprzowy start i chłodna drzewność w następnych etapach. Jeśli ktoś lubi miękkość fiołka bez słodyczy, to takim złożeniem może być zafascynowany. Dodałbym, że w tym wszystkim jest dużo elegancji i wręcz szyprowego niuansu.
Po czasie wzrasta wrażenie drzewnej pudrowości jakby pudrowane cukierki rozsypały się we wnętrzu drogiej torebki. Temperatura wciąż jest niska, ale ta nieznaczna doza cukru sprawia, że kompozycja niesie wrażenie przyjemności. Na myśl przychodzi też coś na kształt jeżyny, choć żadnych owoców w składzie Orii nie znajdziemy. Jest też pewien podton szminkowy i coś na kształt świeżo wyprasowanego lnu.
W bazie kompozycji poczujemy paczulę, nuty piżmowe i mszyste, które pachną wciąż sugestywnie i nie wchodzą w jakieś tragiczne, zakurzone brzmienia.
Opinia końcowa o perfumach Lobos x Olfaktoria Oria
Oria to z pewnością bardzo ciekawa premiera. Zapach ten powinien znaleźć się w kręgu zainteresowania fanów i fanek perfum skórzanych, ale o lżejszym wydźwięku – bez tonów zwierzęcych czy żywicznych.
Kampania perfum Oria




