
W rzeczy samej można te perfumy porównać do udanego klasyka. Mówię w tym kontekście o „najpierwsiejszym” L’Homme.
Problem jest jednak taki, że nie mają one tamtej klasy i są ich tańszą alternatywą. YSL L’Homme Le Parfum na 100% są wykonane z mniej szlachetnych składników i posiadają masowo-zakurzone akcenty z niskiej półki. Jeśli do tego dodamy wyczuwalny, mdląco-słodki akord serca i ozonowo-wodno-sportową głowę, to znowu wpadamy w obszary pozbawione klasy.
Czasami jest tak, że męskie nowości są utrzymany w mało oryginalnym stylu, ale czuć, że ktoś się starał tchnąć w nie życie, np. najnowsze Gucci Guilty Pour Homme Eau de Parfum. A w przypadku Le Parfum widać tylko, że ktoś chciał się przejechać po jakości i rozpoznawalności klasyka, który był bardzo dobrym pachnidłem. Czasami te „śrubkowe” flankery są ciekawe lub nawet bardzo dobre (pamiętam, że jeden z nazwą Nuit był nawet genialny, ale już nie pamiętam, który dokładnie) – niestety tutaj jest poniżej średniej.
Opinia końcowa o perfumach Yves Saint Laurent L’Homme Le Parfum
I nawet nie widzę sensu w dogłębnym opisywaniu tej kompozycji, ponieważ pierwszy akapit w tym zakresie uważam za wystarczający.

Kampania zapachu YSL L’Homme Le Parfum
https://www.youtube.com/watch?v=iEfVr2D6l-c




