Dziś kilka słów o ostatnich nowościach marki Parfumerie Generale/Pierre Guillaume
Postanowiłem opisać je zbiorczo, ponieważ nie będą to długie teksty.
1. Pierre Guillaume/Parfumerie Generale Oshiso
Zapach molekułowy, chemiczny po bólu zębów i o prostej konstrukcji. Ma w sobie coś a’la pasta miętowa, metal i przepocone, kilkudniowe skarpety lub niezmieniane przez miesiąc buty. Wątki czyste, sterylne, rodem z łazienki wypucowanej CIFEM łączą się z czymś brudnym, ciężkim, „kloszardowskim„. Zapach przy tym nie zmienia się. Łączy w sobie elementy znane już z innych kompozycji tej firmy: Aqaysos, Komorebi, Yuzu Ab Irato. Dodatkowo, w bazie czuć pewną ciasteczkową słodycz, choć to ledwie echo.
Nuty: shiso, heliotrop, kwiat jabłoni, bergamotka, akord pudrowy i zielony
2. Pierre Guillaume/Parfumerie Generale Intime Extime
Lekki zapach, który jest połączeniem Le Musc & La Peau oraz Poudre de Riz. Niestety, znowu mam wrażenie, że jego poziom jest znacznie niższy pod kątem kompozycyjnym. Pachnie prosto, nie roztacza żadnej opowieści, nie ma punktów charakterystycznych. Nie rozumiem celu jego powstania, kiedy w ofercie marki dwie wspomniane wyżej pozycje realizują ten temat znacznie lepiej. I tyle powinno wystarczyć.
Nuty: irys, biała herbata, wanilia, drewno itauba, kadzidło
3. Pierre Guillaume/Parfumerie Generale A Une Madone
Tutaj mamy marketingową sztuczkę. Autor opisuje wanilię z Ugandy i zachwyca się jej aromatem, zmiennością i głębią. Ma to stworzyć wrażenie, że do kreacji perfum użył właśnie takiego absolutu, i tylko jego. W praktyce A Une Madone to przyjemna, słodka wanilia, w której naturalnego absolutu jest jednak nie tak dużo, ale mimo to całość ma przyjemny wydźwięk. Podkręcono go akordem mlecznym i ciasteczkowym sandałowcem. W efekcie otrzymaliśmy kompozycję, która klimatycznie zbliżona jest do spektrum Chabaud. W zasadzie można powiedzieć, że gdyby je wszystkie wymieszać to wyszłoby właśnie A Une Madone.
Nuty: wanilia, drewno gwajakowe, akord mleczny, benzoin, kardamon, cywet, kastoreum, gurjun, styraks
Podsumowanie
Zdecydowanie bardziej odpowiadał mi dawny klimat tej marki, kiedy jakość składników była na znacznie wyższym poziomie. Różano-dymna Isparta, bogate Un Crime Exotique czy prawdziwie mirrowy Myrrhiad, to było coś, co warto było wąchać. A teraz z firmy zrobił się taki trochę niszowy Avon.










