
Biorę na tapet trzecią nowość tej firmy i chyba więcej nie będzie…
Widian Cotton ma ciekawe nuty. Powiedziałbym, że pachnie miodowymi, żółtymi kwiatami w stylu Lancome Poeme z nutą pudrowego heliotropu i paczuli (z czego paczula dominuje nad heliotropem). Klimat jest zatem bardzo w moim guście. To taka elegancka, ciepła słodycz, ale bez tonów smakowitych. Powiedziałbym też, że to pachnidło we francuskim stylu, niezmiernie kobiece i piękne. Problem polega jednak na tym, że Cotton nie pachnie szlachetnie. Te ciekawe nuty są przedstawione dość niedrogo i nawet w porównaniu do tańszych kompozycji wypadają blado.
Przypominają też Love, Chloe (i nawet wspaniałą odsłonę Intense), ale znowu – to ledwie namiastka tamtych wrażeń. Zakładam, że to pokłosie gry heliotropu, nut kwiatowych i pudrowej słodyczy. Tutaj wypada to jednak słabo. Na plus zaliczam grę niesłodkiej wanilii, która wnosi przyjemne światło i tworzy rozkoszny kokon z paczulą. Natomiast nawet ta baza nie ma w sobie niczego spektakularnego. A po czasie też nabiera maniery bardziej a’la białe piżma i obniża poziom swojej szlachetności.
Opinia końcowa o perfumach Widian Cotton
Bardzo lubię ten typ perfum. Gdybym był kobietą, to z pewnością bym je wielbił i miał wiele pozycji z tego spektrum. Niestety, w tej grupie Widian Cotton wypada szaro-buro.
Mam niestety wrażenie, że osoby decyzyjne z marki Widian bardzo tną budżety na pachnący płyn. Mają ciekawe pomysły na zapachy, ale oczekują, że perfumiarze wykonają je niskim kosztem. Oczywiście, to tylko moje gdybanie na podstawie ostatnich testów kompozycji tej firmy.

Kampania perfum Widian Cotton




