
Kolejna piękna nowość tej firmy
Memo Zante to premiera na sezon wiosenno-letni 2025. Wydawać by się mogło, że w uniwersum kolońskim było już wszystko, i że temat ten jest wyczerpany do dna. A tutaj okazuje się, że nie do końca. Sophie Labbe – uznana przecież perfumiarka – wyczarowała interpretację, która łączy tony typowo kolońskie, czyli cytrusy i zioła, z nutami nie do końca typowymi. Wszak, średnio intensywny akcent lawendy i wartościowa baza z paczuli, to nieczęsto spotykane tony w tego typu zapachach.
Kompozycja broni się jakością składników. Nawet akord początkowy z cytrusami i ziołami brzmi nienudno, szalenie szlachetnie i wytwornie. Te wszystkie olejki cytrusowe zdają się być nasycone słońcem i pewnym ciepłem, a jednocześnie podszyte żywą zielenią. Co równie ważne, Memo unika wejścia w tony staroświeckie. Takie zagranie klasycznymi składnikami to duża sztuka.
Obszar kompozycji jest spory, choć zapach nie dokonuj rewolt na skórze. To raczej płynne zmiany pewnych wrażeń, które pozostają spójne i logicznie połączone. Istotne jest na pewno pojawienie się lawendy w sercu. Ona ma postać i znaną, ziołową, i bardziej herbacianą, kojącą. Jak na lawendę brzmi nowocześnie. Zachowuje przy tym naturalny wydźwięk i na żadnym etapie nie pachnie jakąś świeczką czy aromatem a’la lawendowym. Głównym wrażeniem jednak wciąż pozostają cytrusy w swojej słonecznej i podszytej zielenią formie.
I dopiero po 3-4 godzinach, a całkiem wyraźnie po 6-7, na scenie pojawia się paczula. Kolońskie i ziołowe akordy prezentują się na jej tle bardzo ciekawie. Paczula jest sucha, ale chłodna. Nie przytłacza. Nie zmienia charakteru kompozycji. Nie jest orientalna, więc też nie staje się jakimś dusicielem. Jest za to trochę pastelowa. Odrobinę czuć w niej kakaowy, gorzki akcent. Natomiast nie doświadczymy słodyczy.
Co ważne, Memo Zante zachowuje naturalny charakter od początku do samego końca. Nawet deklarowany przez producenta akord ambrowy nie zmienia ogólnego wydźwięku i nie przestawia kompozycji na jakieś chemiczne i tanie tory.
Opinia końcowa o perfumach Memo Zante
Uważam, że to szalenie dobra interpretacja cytrusów ma równie jakościowej bazie. Jednocześnie doceniam fakt, że nie jest to „kolejna” woda kolońska, a oryginalna interpretacja tematu przez pryzmat nowoczesności.
Po Abu Dhabi, to też kolejna jakościowa premiera od Memo w tym roku. W ogóle ta marka jest bardzo „moja”

Kampania perfum Zante




