13 maja 2025

Memo Zante

Memo Zante

Kolejna piękna nowość tej firmy

Memo Zante to premiera na sezon wiosenno-letni 2025. Wydawać by się mogło, że w uniwersum kolońskim było już wszystko, i że temat ten jest wyczerpany do dna. A tutaj okazuje się, że nie do końca. Sophie Labbe – uznana przecież perfumiarka – wyczarowała interpretację, która łączy tony typowo kolońskie, czyli cytrusy i zioła, z nutami nie do końca typowymi. Wszak, średnio intensywny akcent lawendy i wartościowa baza z paczuli, to nieczęsto spotykane tony w tego typu zapachach.

Kompozycja broni się jakością składników. Nawet akord początkowy z cytrusami i ziołami brzmi nienudno, szalenie szlachetnie i wytwornie. Te wszystkie olejki cytrusowe zdają się być nasycone słońcem i pewnym ciepłem, a jednocześnie podszyte żywą zielenią. Co równie ważne, Memo unika wejścia w tony staroświeckie. Takie zagranie klasycznymi składnikami to duża sztuka.

Obszar kompozycji jest spory, choć zapach nie dokonuj rewolt na skórze. To raczej płynne zmiany pewnych wrażeń, które pozostają spójne i logicznie połączone. Istotne jest na pewno pojawienie się lawendy w sercu. Ona ma postać i znaną, ziołową, i bardziej herbacianą, kojącą. Jak na lawendę brzmi nowocześnie. Zachowuje przy tym naturalny wydźwięk i na żadnym etapie nie pachnie jakąś świeczką czy aromatem a’la lawendowym. Głównym wrażeniem jednak wciąż pozostają cytrusy w swojej słonecznej i podszytej zielenią formie.

I dopiero po 3-4 godzinach, a całkiem wyraźnie po 6-7, na scenie pojawia się paczula. Kolońskie i ziołowe akordy prezentują się na jej tle bardzo ciekawie. Paczula jest sucha, ale chłodna. Nie przytłacza. Nie zmienia charakteru kompozycji. Nie jest orientalna, więc też nie staje się jakimś dusicielem. Jest za to trochę pastelowa. Odrobinę czuć w niej kakaowy, gorzki akcent. Natomiast nie doświadczymy słodyczy.

Co ważne, Memo Zante zachowuje naturalny charakter od początku do samego końca. Nawet deklarowany przez producenta akord ambrowy nie zmienia ogólnego wydźwięku i nie przestawia kompozycji na jakieś chemiczne i tanie tory.

Opinia końcowa o perfumach Memo Zante

Uważam, że to szalenie dobra interpretacja cytrusów ma równie jakościowej bazie. Jednocześnie doceniam fakt, że nie jest to „kolejna” woda kolońska, a oryginalna interpretacja tematu przez pryzmat nowoczesności.

Po Abu Dhabi, to też kolejna jakościowa premiera od Memo w tym roku. W ogóle ta marka jest bardzo „moja”

Kampania perfum Zante

Memo Zante

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony memoparis.com

Najważniejsze cechy:

charakter: koloński

  • + bardzo wysoka jakość składników
  • + dopracowana konstrukacja
  • + udana baza z paczulowym twistem

Charakterystyka:

Nuty: bergamotka, petitgrain, mandarynka, neroli, rozmaryn, lawenda, paczula, akord ambrowy

Rok premiery: 2025

Twórca: Sophie Labbe

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 75 mL

Trwałość: świetna jak na ten typ kompozycji, około 8 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
13 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Chris
Chris
11 miesiące temu

Ucieszyła mnie ta informacja. Coś nowego w tej rodzince- to trzeba poznać!
Do tego niezła trwałość i lawenda w sercu, a nie tylko na poczatku, musi być pięknie.

Ciekaw jestem jak lawenda przechodzi w paczulę i ambrowe akcenty… Bardzo intrygująca, przynajmniej na papierze opowieść.

Chris
Chris
11 miesiące temu

Od African Leather bacznie obserwuję markę, jako pierwsza przekonała mnie do skór. A ciekawość tej kolońskiej opowieści jest ogromna.
Ma Pan w swojej prywatnej kolekcji coś od nich?

Chris
Chris
11 miesiące temu

Zachwyciło mnie kiedyś cytrusowo- skórzane otwarcie Eau de Memo Memo Paris, które potem robi się kobiece, ale ten początek…

To cudeńko miało potencjał stać się perfumowym (do ciała) odpowiednikiem, uwielbianego przeze mnie pachnidła do auta od Nicolai.

Co do ciekawych odkryć w temacie „rześkim”, zainteresował mnie dość mocno Maison Matine Into The Wild. Bardzo dobrze się nosi.

Jola
Jola
10 miesiące temu

Ze wszystkich zapachów Memo Leather, jakie miałam okazję poznać, Iberian Leather wydaje mi się najbardziej zwierzęcy, taki nieokrzesany, samczy. I chociaż to uniseks, nie wyobrażam sobie siebie w tym zapachu.

Moim ulubieńcem jest Italian Leather. Cudeńko 🙂

Anka
Anka
11 miesiące temu

Przyłączam się do sympatyków Memo, mam sporo ich kompozycji, tych idących w damską stronę. I tu mam pytanie do Pana Marcina – Zante to zapach bardziej męski czy uniseks? Na podstawie Pana opisu wychodzi mi, że męski.

Anonimowo
Anonimowo
11 miesiące temu

Panie Marcinie, w recenzji Abu Dhabi od Memo trafnie wskazał Pan na podobieństwo tych perfum do Dolce Vita Diora. Rzeczywiście, zwłaszcza w ostatniej fazie, podobieństwo tych dwóch perfum jest uderzające (co dla mnie nie jest wadą, ale zaletą). Chciałabym zapytać Pana jako specjalistę, jak to możliwe, że te perfumy są tak podobne, skoro w ich składach nie powtarzają się żadne komponenty. Jaka konkretnie frakcja zapachowa przesądza o podobieństwie Abu Dhabi do Dolce Vita Diora? 🙂

Chris
Chris
11 miesiące temu

Poza naszym tak, ale chyba nie pańskim, hehe.

Anonimowo
Anonimowo
11 miesiące temu

Dziękuję za odpowiedź. Chodzi mi o ogólne wrażenie. Czy to podobieństwo między Abu Dhabi i Dolce Vita, które wyczuł Nez de Luxe, dotyczy np. akordu waniliowego, cynamonowego czy jeszcze jakiegoś innego?

Darek
Darek
10 miesiące temu

Obecnie używam Memo Irish leather. Jest w nim coś fajnego. Miałem też próbkę Iberian leather, ale nie do końca mnie przekonał, choć jeszcze raz go przetestuję. Napewno koniecznie testy Zante.