
Można powiedzieć, że to pierwsza premiera na sezon wiosenno-letni 2026.
Formalnie perfumy Lancome Idole Peach 'N Roses miały premierę jeszcze w 2025 roku, ale powstały z myślą o ciepłej porze roku i wówczas będą wspierane jako nowość. Pachną zgodnie z ideą tej linii i mocno nawiązują do klasyka. Jest to zatem woń lekka, łatwa, ale też niesamowicie syntetyczna i tania w produkcji. Skojarzenia z niską półką są w tym wypadku nieodzwone.
Muszę też powiedzieć, że nie są to perfumy brzoskwiniowe. Jeśli nawet na samym początku tego typu niuanse są możliwe do detekcji, to jest to brzoskiwnia skrajnie chemiczna, rodem z jakichś aromatów detergentowych. Do tego nie jest to nuta ani słodka, ani soczysta. Ma wydźwięk proszkowy i szamponowy. Biorąc pod uwagę ilość i jakość innych perfum z tą nutą, muszę napisać, że Peach 'N Roses to porażka w swojej kategorii.
Wcale nie lepiej dzieje się później. W zasadzie całość bardzo mocno wkracza w obszary klasyczne Lancome Idole, choć jednak ze zwiększoną ilością słodyczy. I gdyby ktoś mnie zapytał w ciemno, co ja tam czuję, to powiedziałbym, że to perfumy różano-malinowe z niskiej półki, z nutą chińskiej podróbki Armani Si.
Opinia końcowa o perfumach Lancome Idole Peach 'N Roses
Ten zapach jest autentycznie straszliwy pod każdym kątem. Ordynarnie prosta budowa wzorowana jest na klasyku, a taniość bijąca ze składników aż wykręca nos. Wąchnie w ciemno tych perfum rodzi skojarzenia z najniższą półką. Zapach jest zatem całkowicie zbędny.

Kampania perfum Idole Peach 'N Roses




