
To druga z trzech celebryckich nowości, o których chciałem napisać.
W tym wypadku miałem całkiem spore oczekiwania, jeśli weźmiemy pod uwagę poziom debiutanckiego XO Khloe. Khloe Kardashian Almost Always nie podąża jednak tamtą drogą. Mówiąc wprost – nie ma między nimi żadnego podobieństwa. Mamy za to klasyczny akord syntetycznej wanilii połączonej z syntetykami białych kwiatów. To jest akord, który ktoś wymyślił jakieś 20-30 lat temu dla słodziaków niskiej półki (typu Playboy, Adidas etc…). W podobnym stylu były już perfumy Shakiry, Heidi Klum czy Kylie Minogue i wiele innych.
Poziom oryginalności Almost Always jest więc zerowy. Jakość składników jest tragiczna. Jakość kompozycji też nie zdobywa punktów, bo to najbardzie masowe, bezpieczne i wtórne złożenie, które pachnie cały czas tak samo chemicznie.
Opinia końcowa o perfumach Khloe Kardashian Almost Always
Zbędny zapach, który jest setnym lub tysięcznym wcieleniem akordu znanego z niskiej półki lat dwutysięcznych.

Kampania perfum Almost Always




