
Niestety, ale kolekcja butikowa Diora pod kierownictwem Francisa Kurkdjiana przeżywa swój dramat.
I zapach Dior Cuir Saddle jest na to kolejnym dowodem (po np. New Look 2024). To skóra niezwierzęca i niedymna. Nie jest to wadą, ale jeśli weźmiemy pod uwagę konkurencyjne kreacje tego typu skór (np. Armani Cuir Amethyste, Bottega Veneta Eau de Parfum, Le Galion Cuir), to widać, że propozycja Diora odstaje. Pachnie mało szlachetnie.
Po pierwsze, zapach jest bardziej zamszowy niż skórzany. Po drugiej, zdaje się bazować na molekułach skórzanych, a nie na absolucie fiołka, irysa, żywicach czy innych naturalnych składnikach. Do tego dochodzi efekt rozcieńczonych, zmrożonych kwiatów w sercu i mnóstwa białych piżm w bazie.
Porównywanie Cuir Saddle to koronnej kompozycji Stephane Humberta Lucasa – Soleil de Jeddah lub Nasomatto Nudiflorum, byłoby dyshonorem, ponieważ poziom szlachetności tamtej dwójki jest bez porównania wyższy. W propozycji Kurkdjiana nie ma żadnych wątków pobocznych. Idziemy prostą linią, która wydaje się wypłowiała, białopiżmowa, czysta, ale też tania.
Opinia końcowa o perfumach Christian Dior La Collection Cuir Saddle
Moim zdaniem, tak mogłaby pachnieć świeża, zamszowa kompozycja spod szyldu Oriflame lub Avon. W kategorii perfum skórzanych/zamszowych oceniam te perfumy bardzo nisko.
Swoją drogą jeśli ktoś pamięta perfumy Oriflame Freya, to Cuir Saddle może być rozpatrywany jako ich biedna, wyblakła wersja.

Kampania perfum Cuir Saddle




