
Ten zapach dość niespodziewanie stał się ulubieńcem wśród kobiecej części klientów Impressium.
Może to zaskakiwać, ponieważ absolut bobu tonka w interpretacji Unika został przesunięty w stronę fougere. Dużo jest tu też akcentów drewna sandałowego, skóry i ziół. To klimaty, które stereotypowo kojarzymy z męską perfumerią, a finalnie zapach wybierany jest niemal wyłącznie przez panie.
W ogóle Feve Tonke Sesame nie pachnie do końca tak, jak mówią oficjalne materiały. Można bowiem w nich poczuć frakcje lawendowe, tytoniowe i ambrowe. Jest tu jakby kropla Dior Feve Delicieuse. Dużo tego, choć jednocześnie nie jest to woń przysadzista lub mocarna. Ma w sobie elegancką lekkość charakterystyczną dla marki. Nie razi ani słodyczą, ani drzewnością.
Ścisły start ma nieco cytrusowy. To cytrusy dojrzałe, ze wzrastającą ilością cukru, ale cały czas kwaskowe. Później nieco przesuwają się w stronę likierową i stapiają z klasycznym akordem bobu tonka. Temperatura kompozycja od tego momentu wyraźnie wzrasta. Jest to woń słoneczno-ciepła. Nie ma jednak akcentów karmelizowanych czy dymnych. Aż takiego gorąca nie sięgamy.
Są tu akcenty nieco apteczne, absyntowe, ginowe, ale jednocześnie z umiarkowaną słodkością. Gdzieś w bazie pojawia się nuta mączno-słodka, trochę jakby galenteryjną skórę przyprószyć cukrem pudrem i zmielonym sandałowcem. Taka baza pozostawia miłe wspomnienia i sprawia, że Feve Tonka Sesame trzyma poziom od startu po metę.
W ścisłym fudmencie jest też coś deliketnie mlecznego. Jakby lawendę połączyć z mlecznym kremem. To jednak niuans.
Opinia końcowa o perfumach Unika Feve Tonka Sesame
To warte rozważenie perfumy, jeśli ktoś poszukuje lekkiej słodyczy na drzewnym tle. Wydaje mi się, że sprawdzą się w roli perfum uniwersalnych z delikatnym przechyłem w stronę elegancji. Jest to kolejny przykład jakościowego podejścia do kreacji swoich kompozycji przez Veronique Stambouli.
Kampania perfum Feve Tonka Sesame

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Perfumerii Impressium



