
Jakież to jest dobre!
Clive Christian Strange Heavens Out Of The Blue redefiniuje pojęcie męskiej słodyczy. Sięga przy tym po wątki poznane wiele, wiele lat temu i łączy je we współczesny obraz. Pierwszym detalem jest męski akord kwiatowy, który pierwotnie zinterpretował Francis Kurkdjian w JPG Le Male, a później rozwinął w Custo Man i Fleur du Male oraz MFK APOM Homme. Zatem jest to kwiat pomarańczy i jaśmin, ale oba w formie dalej od kolońskości. To kwiaty słodkie, gęste, odrobinę zwierzęce. Ich temperatura jest wysoka, a skórzane niuanse dodają im głębi i męskości.
Drugim aspektem, po który sięga marka Clive Christian, są akcenty przyprawowe w typie Lolita Lempicka Au Masculin czy Mugler Amen. To połączenie anyżu, lukrecji, wanilii i dużej dozy etylomaltolu – molekuły, która wyznaczyła ramy Angel w 1992 roku. Natomiast nie można powiedzieć, aby Strange Heavens Out Of The Blue w prostu sposób były perfumami lat 90. One tylko biorąc z tamtych klasyków to, co najlepsze, i podkręcają tamte akordy w rytmie lat 20. XXI wieku.
Na początku znajdujemy sporo akcentów kruszonych biszkoptów cytrynowych (bardzo w stylu ostatnich nowości Floraiku). Później dochodzi suche kakao i cynamonem. Jeszcze dalej gorzka kawa zmielona ze słodką wanilią. Gdzieś w tyle przemyka akord papryczek chilii. Wszystko jest ciepłe, niemal gorące, ale nie pojawia się tu dym (przynajmniej w tej chwili).
Jednocześnie, mimo dużej ilości cukru, nie odbieram kompozycji jako ulepnej lub przesadzonej. Tu wszystko zdaje się idealnie wymierzone. Takie z klasą. Stąd nie uważam, że klasyfikowanie tego zapachy jako gourmand jest słuszne. To bardziej kwiatowy orient.
Jakość kompozycji utrzymana jest po samą bazę. Końcówka brzmi bardzo przyjemnie. Jest słodka, drewienkowa, ze wspomnieniem biszkoptów i czymś miodowo-nadpalanym. Gdybym już miał dopatrywać się akordów dymnych, to właśnie w tym fundamencie. Z tym, że nie byłoby to klasyczne kadzidło, a raczej strużka wydobywająca się z ogrzewanego drewna sandałowego.
Opinia końcowa o perfumach Clive Christian Strange Heavens Out Of The Blue
Jeśli ktoś lubi mainstreamowe słodziaki w typie JPG Le Male Elixir, Armani Stronger With You itd…, to tutaj ma zapach tej kategorii, ale niemal idealny, a na pewno wiele klas lepszy od tych wszystkich słodziaków-ulepiaków, które pachną jak swoje klony.
Strange Heavens Out Of The Blue to świetny przykład, że męskie, słodkie perfumy mogą być wykonane z klasą i mogą być produktem ekstremalnie wysokiej jakości.

Kampania perfum Strange Heavens Out Of The Blue




