10 czerwca 2026

Pytania bez odpowiedzi (o czym nie wypada rozmawiać)

Perfumy

Jeszcze pozwolę sobie wrócić do tematu targów w Mediolanie.

Tym razem chodzi o rozmowy z twórcami i perfumiarzami, które okazały się po raz kolejny wielkim zawodem i rozczarowaniem. W efekcie wszystko sprowadza się do tego, żeby było miło, przyjemnie, żeby się pouśmiechać i powąchać bloterki. Zero merytorycznej dyskusji.

Problem polega na tym, że nawet jeśli podchodzą do danego stoiska (mówię o sytuacji, kiedy na stoisku jest faktyczny perfumiarz, a nie tylko właściciel marki, bo właściciele to biznesmeni i często nie mają żadnego pojęcia o zapachach) i chcę porozmawiać o ich produktach, to odpowiedzi, które uzyskuję są dokładną kalką tego, co mogę znaleźć na ich stronie lub ogólnie w internecie.

Zadałem cztery pytania (nie podaję płci, żadnych nazwisk, ani nazw, bo to tylko przykłady):

1. Jakich „captive” molekuł użyłeś/aś przy kreacji tych perfum?

Odpowiedź: „Oj, nie pamiętam, bo nie mam składów w głowie

2. Jakie dokładnie substancje zostały użyte do kreacji akordu ambrowego w tych perfumach?

Odpowiedź: „W tym momencie nie pamiętam, ale postaram się sprawdzić po powrocie

3. W jaki sposób sprawiłeś/aś, że ta tuberoza ma tak piękną zieloną, delikatną, ale stanowczą barwę?

Odpowiedź: „Jeśli chodzi o użyte substancje, to nie mogę udzielać takich informacji„.

4. Czy koncern XXX zamierza odpowiedzieć na opracowane przez Givaudan nowe związki zapachowe, w tym Akigalawood? Jakich nowych substancji naturalnych i syntetycznych możemy się spodziewać w najbliższej przyszłości?

Odpowiedź: „Nie mogę o tym mówić, bo to poufne. Na pewno pracujemy na wieloma takimi substancjami. Nasz dział badań stale wynajduje nowe materiały.

Mnie to bardzo irytuje, ponieważ w praktyce na targach nie mogę się dowiedzieć niczego ponad to, co jest w internecie. Z drugiej strony mam świadomość, że twórcy chronią w ten sposób swoją pracę…

Mogliby choć w minimalnym stopniu rozszerzyć wiedzę, która jest podana w internecie. Tak robi np. Patricia de Nicolai i bardzo ją z tego powodu szanuję. Rozmowa z nią zawsze pozwala się czegoś nowego dowiedzieć. I w tym wypadku trochę dziwię się innym osobom z firmy Nicolai, bo kulisy kreacji, używane składniki i metody pracy są w przypadku Nicolai przed największymi markami świata.

Jako przykład podam to, że Patricia de Nicolai wprowadza owocową słodycz do swoich kompozycji za pomocą olejku z dawany (i łączenie go z innymi substancji, aby np. pachniał bardziej jak śliwka, albo daktyle, albo wiśnie). To jest kluczowy składnik i w Carvanaserail, i w Creme Ebene… Ale o tym nie przeczytamy w oficjalnych źródłach. W świecie, w którym najbardziej luksusowe firmy niszowe używają syntetyków, jest to rzecz warta promocji i komunikacji.

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
29 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Weronika
Weronika
1 miesiąc temu

Już od rana tu siedzę i czytam🙂 Cóż…. irytujące. Nie muszą przecież podawać wszystkiego na tacy,a rozwinąć choć trochę wiedzę w taki sposób,aby chronić swoje prace. A Nicolai kocham ! To piękno tworzenia jest , sztuką ” o której inne,modne marki niszowe,które udają bogactwo mogą tylko pomarzyć.

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Weronika

Skoro kochasz Nicolai, to zdradź, proszę, które perfumy tej marki uważasz za najładniejsze?

Weronika
Weronika
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Anonimowy

Nie podam jednych,jedynych,które uważam za najładniejsze,bo uwielbiam wiele kompozycji od Nicolai. Najbardziej: Creme Ebene, Sacrebleu Intense, Poudre de Musc Intense.

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Weronika

Dziękuję 🌞

Aga
Aga
1 miesiąc temu

Ciekawe!

Ona
Ona
1 miesiąc temu

Perfumiarstwo się skończyło. Liczba marek niszowych jest dziś ogromna, ale sztuki jest w tym niewiele — to przede wszystkim przemysł. Wśród licznych uzależnień pojawiło się kolejne: uzależnienie od kupowania flakonów. Ludziom przestało zależeć na jakości. Wciąż szukają jakiegoś „Świętego Graala”, zatracając się w zakupach kolejnych butelek – nazywając swój nałóg „kolekcją ”
Omijam nowe marki niszowe. Nie mam do nich zaufania, nie wierzę w ich kunszt. Trudno zliczyć, ile próbek tzw. nowej niszy przetestowałam. W większości przypadków dostawałam słabe składniki, przeciętną trwałość i mizerną projekcję — wszystko za grube pieniądze.

Hubert
Hubert
1 miesiąc temu

W tym roku chciałem się tam wybrać po raz pierwszy, ale po tym co Pan pisze okazuje się, że dobrą decyzją było sobie odpuścić.

Chris
Chris
1 miesiąc temu

A jeśli to błąd taktyczny… Może należy zabrać ze sobą kogoś, kto te pytania zada, tylko mniej sprawnie- robiąc wrażenie trochę szpanującego wiedzą z zachowaniem wskazującym na przypadkowe i szczątkowe jej nabycie.
Wtedy jest szansa, na zebranie ułamków informacji pozyskanych tym podstępem z których coś się poskłada w oczekiwaną całość.

A tak- widzą postać która zaciąga z blottera zapach niczym dane szybkim złączem USB i co?
Ano od razu nasuwają się podejrzenia szpiegostwa przemysłowego!

Także następnym razem Pan zarezerwuje więcej biletów, ja będę robił za tego co wiosłuje niezgrabni, ale do celu 😉

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Chris

Fajny komentarz: oryginalny, pomysłowy i dowcipny.

Chris
Chris
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Anonimowy

Widzę znasz się na rzeczy, ciebie także zabieramy- będziesz robić dywersję.

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu

Nicolai jest specyficzne. Sukcesywnie poznawałam tę markę w Impressium. Nie oswoiła się z nią, bo te kompozycje mają w sobie jakąś [metaforyczną] ziarnistość. Przypominają mi zapachy do samochodu. Są z [grubych] molekuł. Nie umiem lepiej oddać mojego wrażenia. Racjonalnie doceniam markę, ich butelki kocham za wygodę i elegancję.

Weronika
Weronika
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Anonimowy

Dla mnie Nicolai nie są trudne czy specyficzne nad wyrost. One są piękne. Mają własny ,niepowtarzalny styl i kunszt tworzenia,a do tego wspaniałą jakość. A to czy ktoś lubi czy nie takie kompozycje,to już inna sprawa. Ludzie przyzwyczajeni są do tego ,co już znali ,a na inność reagują agresją z powodu braku rozumienia. Właśnie ludzie przyzwyczajeni są do płytkich,łatwych,przyjemnych kompozycji i tak …. mogą nie rozumieć Nicolai.

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu

Myli się Pan, Panie Marcinie- w świecie, w którym najbardziej luksusowe firmy niszowe używają syntetyków, jest to rzecz do wstydu a nie promocji i chwalenia się tym-szczególnie biorąc pod uwagę kwoty za które są sprzedawane. I z tego właśnie powodu otrzymuje Pan wymijające odpowiedzi.

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu

Hm, zastanawiająca hipoteza, to jak w takim razie wytłumaczyć fakt, że kiedyś substancji syntetycznych nie było wcale a już na pewno nie były dodawane w takiej ilości a świetne perfumy powstawały i to o legendarnej jakości? To co się dzieje teraz to już istne szaleństwo, ponieważ perfumy powstają głownie w oparciu o syntetyki, które już nagminnie zastępują nawet naturalne substancje raczej nie dla walorów zapachowych.
Jestem w sumie laikiem ale chętnie się dowiem, który to z obecnie stosowanych masowo syntetyków jest droższy od najdroższej ingrediencji naturalnej?

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez
Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu

Między innymi mam na myśli te lata w ktorych kiedyś wystarczał aldehyd albo wanilina. Którą substancję naturalną zaliczaną do drogich ma Pan na myśli, przyrównując do niej ambroksan jako przykład droższej substancji chemicznej?

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Anonimowy

np.olejek pomarańczowy -był watek w którejś recenzji.

Anonimowy
Anonimowy
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Anonimowy

Z ciekawości się dokształcilam- owszem różnica w cenie między tymi dwoma składnikami jest nawet gigantyczna -olejek eteryczny pomarańczowy kosztuje średnio za kilogram 60–140 zł, podczas gdy molekuła ambroksanu to koszt ok 1400–4000 zł jest więc średnio od 20 do 50 razy droższy. Tyle że, o ile trzeba użyć bardzo duże ilości olejku pomarańczowego ze względu na lotność,to molekuła jest tak silna, że dodaje się się go w śladowych ilościach ,więc w jednym flakonie ta różnica wynosi do kilkunastu groszy.
Generalnie całkowity koszt wszystkich esencji zapachowych w markowym flakonie za 400 zł rzadko przekracza 8–15 zł. Reszta ceny to marketing, projektowanie flakonu, opakowanie, marża i podatki.
Zupełnie inaczej natomiast wygląda sytuacja z najdroższymi naturalnymi składnikami takimi jak np jaśmin z Grasse gdzie cena za kg jest od 40 000 do 400 000z więc użycie naturalnych substancji może podrożyć koszt we flakonie nawet do 250zl na 100ml. Dlatego są one nagminnie zastępowane przez syntetyczne zamienniki (tak jak hedione jeśli chodzi o jaśmin) które oddają tylko nuty zapachowe a nie są rzeczywiście użytymi skladnikami naturalnym i które są nieporównywalnie i drastycznie od nich tańsze.

Weronika
Weronika
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Anonimowy

Ehhh naprawdę nie rozumie Pani o co chodzi w tworzeniu perfum i jak i dlaczego zmieniło się to i owo?

Adrian
Adrian
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Weronika

To idealny przykład wiedzy olfaktorycznej zdobytej na tiktoku. Uwielbiam te często powtarzane bzdury „składniki kosztują kilka złotych, reszta to marketing”, nie mają pojęcia w zasadzie o niczym,

Weronika
Weronika
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Anonimowy

Ale przecież każdy perfumiarz używa syntetyków. Bez tego nie zrobisz perfum. Sęk w tym czy są zrobione świetnie o super jakości czy są to po prostu tanie i tylko syntetyczne wariacje bez kunsztu.

Aleksandra
Aleksandra
1 miesiąc temu

Cóż, w dobie social mediów i rozbuchanej konsumpcji „kolekcjonowanie” perfum niszowych stało się dla ludzi chyba kolejnym sposobem autoekspresji. Właśnie gdzieś przeczytałam, że rynek perfumiarski odnotował wzrost 8% rok do roku.

Nebelwerfer
Nebelwerfer
1 miesiąc temu

Panie Marcinie, przepraszam za pytanie nie w temacie, ale czy Simone Andreoli znika z Impressium?

EWA REKUS
EWA REKUS
1 miesiąc temu

drama queen!

Hubert
Hubert
1 miesiąc temu

Wielkie perfumiarskie tajemnice! Walą tonami ambroxan i inne bieda syntetyki, a potem żądają setek czy tysięcy złotych. Jak Lorenzo Pazzaglia i jego Black Sea Extrait. Warty może ze 100 zł chemol, ale nie, wielka nisza! Jak to mówi moja teściowa: „Nie widziała d….a słońca.” To najlepiej podsumowuje tą całą niszę.