
Marka Bvlgari po wielu latach przerwy odkurzyła swój niegdyś bardzo popularny koncept herbiaciany.
Tym sposobem Jacques Cavallier Belletrud zrobił perfumy Bvlgari Eau Parfumee The Imperial. Przyznam, że ich testy były dla mnie zaskoczeniem. Jest to bowiem kompozycja ekstremalnie prosta i jednowymiarowa. Łączy akord cytrusowy z herbatą. Cytrusy są trochę kolońskie, ostre, zielone, ale bez nadmiaru cukru. Powiedziemy, że to takie średnio dojarzałe bergamotki i gorzkie pomarańcze z dodatkiem kilku zielonych liści. Ani nie jest zbyt kwaśno, ani zbyt słodko. Herbata jest taka sama – średnia. Ani zielona, ani czarna. Ani gorąca, ani z lodem.
Do tego perfumy nie rozwiajają się na skórze, ani na blotterze. Jeśli porównam ten obraz np. z Armani Prive The Yulong, to Bvlgari wypada jak podróbka z Dubaju.
Opinia końcowa o perfumach Bvlgari Eau Parfumee The Imperial
Zapach nudny i nadmiernie prosty. Co więcej, przedstawia niemal prostacką grę, a broni się tylko naturalnym wydźwiękiem. To za mało. W kategorii herbiacianej klasyfikuję go jako porażkę.

Kampania perfum The Imperial




