Wracam po raz kolejny do najnowszego zapachu Sisley – Eau d’Ikar.
Dla mnie zapach jest fenomenem i jednym z ciekawszych, iskrzących wetiwerów na półkach perfumerii (włączając w to te niszowe). Na polskich forach i blogach na razie mało opinii, ale te, które są, są dość krańcowe.
Forevermore79…
Jeden z Litwinów mówi, że zapach go rozczarował, jest słaby i nie zapada w pamięć.
Z kolei jedna z Amerykanem pisze tak: „tak muszą pachnieć marchewki rosnące na grobie„. Interpretację pozostawiam Wam.
Olesiam na wspomnianym forum gazetowym anonsuje, że 80% blogów rosyjskojęzycznych zmieszało zapach z błotem. Rosyjscy fani perfum głoszą „peany na temat nut głowy, a następne porównania ze stara szmata, tanim kremem do golenia, tanim żelem pod prysznic, odorem ze szkolnych stołówek…„.
I na koniec informacja z pierwszego frontu (za olesiam): „Ale trzeba przyznać, ze w polskich perfumeriach zapach tez wyjątkowo się nie podoba, były nawet reklamacje, że nie da się tego nosić, czego nie przypominam sobie w swojej wieloletniej pracy„.
Pod moją recenzją Eau d’Ikar też zdania mocno podzielone, ale nikt nie pisze, że zapach nijaki. Na basenotes.net zdania raczej negatywne. 🙂
Fot. za wp.pl




