1 stycznia 2011

Relacja z Sylwestra i bajka o Ciepłym i Puchatym…

Miałem katar.

Przed Sylwestrem okazało się, że skończyły się opary moich koronnych Molekuł Pierwszych. Resztkami resztek umorusałem szyję, ale na więcej nie starczyło. No i zaczął się dylemat. Za chwilę mamy wychodzić, a ja nie wiem, co na siebie włożyć. Ryzyk-fizyk skropiłem się Fareb. Niby żeń-szeń i nieśmiertelnik, ale tego dnia pachniało to wszystko niemytą brodą. Brrr!!! Chwała Guillaumowi, że przynajmniej po paru godzinach zrobiło się to neutralnie zakurzone i woniało starą pajęczyną. Dało się wytrzymać słowem. Zresztą mój nos i tak płatał figle, no ale nie było nudno. Co to, to nie!

Chyba po raz pierwszy w życiu uległem halucynacjom węchowym. Złudzenia okazały się naprawdę frapujące, bo jak można wąchać woreczek z lawendą i się zastanawiać, co to jest (wielkie dzięki dla Roberta, że w końcu udało mu się przekazać ten wonny kawałek wakacyjnej Chorwacji 😉 ) Zupełnie przy okazji muszę z bólem serca stwierdzić, że czysty olejek lawendowy pachnie gorzej. Tym sposobem rozwiązałem tajemnicę mojej awersji do tego składnika w perfumach.

Sylwester pachniał poza tym uroczymi emocjami. Nawet bardzo.

Znacie bajkę o Ciepłym i Puchatym??

„W pewnym mieście, wszyscy byli zdrowi i szczęśliwi. Każdy z jego mieszkańców, kiedy się urodził, dostawał woreczek z Ciepłym i Puchatym, które miało to do siebie, że im więcej rozdawało się go, tym więcej go przybywało.
Dlatego wszyscy swobodnie obdarowywali się nawzajem Ciepłym i Puchatym wiedząc, że nigdy go nie zabraknie.
Matki dawały go Ciepłe i Puchate dzieciom, kiedy wracały do domu. Mężowie i żony wręczali je sobie na powitanie, po powrocie z pracy, przed snem.
Nauczyciele rozdawali w szkole, sąsiedzi na ulicy i w sklepie, znajomi przy każdym spotkaniu. Nawet groźny szef w pracy nierzadko sięgał do swojego woreczka z Ciepłym i Puchatym.
Jak już mówiłem, nikt tam nie chorował i nie umierał, a szczęście i radość mieszkały we wszystkich rodzinach.
Pewnego dnia do miasta sprowadziła się zła czarownica, która żyła ze sprzedawania ludziom leków i zaklęć przeciw różnym chorobom i nieszczęściom. Szybko zrozumiała, że nic tu nie zarobi, więc postanowiła działać.
Poszła do jednej młodej kobiety i w najgłębszej tajemnicy powiedziała jej, żeby nie szafowała zbytnio swoim Ciepłym i Puchatym, bo się skończy, i żeby uprzedziła o tym swoich bliskich.
Kobieta schowała swój woreczek głęboko na dno szafy i do tego samego namówiła męża i dzieci. Stopniowo wiadomość rozeszła się po całym mieście, ludzie poukrywali Ciepłe i Puchate, gdzie kto mógł. 

Wkrótce zaczęły się tam szerzyć choroby i nieszczęścia, coraz więcej ludzi zaczęło umierać.
Czarownica z początku cieszyła się bardzo: drzwi jej domu na dalekim przedmieściu nie zamykały się. Lecz wkrótce wyszło na jaw, że jej specyfiki nie pomagają i ludzie przychodzili coraz rzadziej.
Zaczęła wiec sprzedawać Zimne i Kolczaste, co trochę pomagało, bo przecież był to -wprawdzie nie najlepszy- ale zawsze jakiś kontakt. Ludzie już nie umierali tak szybko, jednak ich życie toczyło się wśród chorób i nieszczęść.
I byłoby tak może do dziś, gdyby do miasta nie przyjechała pewna kobieta, która nie znała argumentów czarownicy. Zgodnie ze swoimi zwyczajami zaczęła całymi garściami obdzielać Ciepłym i Puchatym dzieci i sąsiadów.
Z początku ludzie dziwili się i nawet nie chcieli brać -bali się, że będą musieli oddawać. Ale kto by tam upilnował dzieci! Brały, cieszyły się i kiedyś jedno z drugim powyciągały ze schowków swoje woreczki i znów jak dawniej zaczęły rozdawać.
Jeszcze nie wiemy, czym skończy się ta bajka. Jak będzie dalej, zależy od Ciebie. Ciepłe i Puchate to Miłość, Zimne i Kolczaste- Strach”

Rozdajemy… Niech Nowy Rok 2011 będzie najlepszych z dotychczasowych

Ps. Już za miesiąc w pierwsze wydania Mrocznego Maga, którego w części sam stworzyłem…

Fot. nr 1 z national-geographic.pl
Fot. nr 2 z halinkaboska.blog.interia.pl

Pozostałe recenzje

14 października 2026

Bond No. 9 The Scent of Peace for All (IFF)

Ta marka od wielu lat nie pojawiała się na blogu, choć ich dawne kompozycje potrafiły czarować. Kadzidło Andy Warhola czy New Haarlem to pewnego rodzaju klasyki. Wiele innych pozycji też było wysokiej jakości. Dzisiaj jednak o ich najnowszej premierze – Bond No. 9 The Scent of Peace for All. W zasadzie nie pisałbym o tych […]

Dołącz do dyskusji

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Anonimowy
Anonimowy
15 lata temu

Pisać można wszystko. 🙂