
Tutaj sprawa nie jest łatwa.
Kto zna perfumy Chloe Cedrus i Chloe Cedrus Intense, ten zna sygnaturę Quentina Bischa, która sprawia, że zapach staje się bestsellerem i niemal wszyscy klienci danego sklepu się nim zachwycają (tak samo jak Bois Imperial i całą rodziną…). Cedrus de Nuit w ogóle nie ma tego akordu. W mojej ocenie nie jest to kompozycja zbliżona czy nawet podobna do poprzednich produktów z tym imieniem. Nie ma też ich ogólnej jakości (bo choć należą one do bestsellerów, to uczciwie trzeba przyznać, że są naprawdę dobrymi zawodnikami – na pewno powyżej średniej).
Perfumy są przykurzono-balsamiczne. Przybliżyłbym je jakimś żywicznym, orientalnym mydłem w kostce, którego od miesiący nikt nie używał i pokryło się kurzem w rogu łazienki. Jednak ze względu na to, że w łazience jest wilgoć, to wierzchnia warstwa mydła ulega czasowemu upłynnieniu i wówczas pochłania wonie innych kosmetyków używanych w tym miejscu – lakierów, balsamów, kremów, pudrów…
Na pewno jest to kompozycja ciepła, otulająca i generalnie pozytywna, choć nie przypomina żadnego z poprzednich „cedrusów”.
Czuć też wielką ilośc molekuł ambrowo-drzewnych, ale bez inwazyjnego stylu. Trochę przypomina to sytuację z Chloe Nomade Nuit d’Egype, gdzie w spisie nut działa się magia, a świat realny nijak się do niej miał. Tutaj jest zdecydowanie lepiej, ale jednak poniżej średniej…
Opinia końcowa o perfumach Chloe Cedrus de Nuit
Zapach przyjemny, ale bez charakteru. Utracił naturalny charakter na rzecz molekuł piżmowo-ambrowo-drzewnych.

Kampania perfum Cedrus de Nuit




