
Marka o libańskich korzeniach w tym sezonie chce zawalczyć o nosy kobiet za pomocą kolejnego flankera swojej koronnego słodziaka.
Elie Saab Girl of Now Forever to kompozycja anonsowana jako bardziej owocowa. Mówi się, że to „oda do młodości, przyjaźni i życia”. Kiedy wąchałem je pierwszy raz, to pomyślałem, że oto kolejny średniak na półkach. Później, w miarę dalszych testów, zdanie zmieniłem.
Bez wątpienia jest to mocny słodziak, który jednak nie nawiązuje do klasycznych Girl of Now. Ciekawa nuta tonkowo-migdałowa uległa zatraceniu. Utopiła się po zwałami syntetycznych nut owocowo-ulepnych i plastikowej wanilii. W efekcie otrzymujemy pachnidło bardzo tuzinkowe, jak setki słodziaków przed nim. I pewnie po nim też.

Konstrukcja perfum Elie Saab Girl of Now Forever jest bardzo mało odkrywcza. Początek z syropowatymi cytrusami, później ulep kwiatowo-owocowy i zakurzona, mdła baza. Dodajmy, że całość przeszyta jest bardzo tanim cukrami, które pasują do półki średniej lub nawet niskiej.
Chciałbym coś więcej napisać, lecz nie ma, o czym deliberować. Nuda, wtórność i nijakość.
Opinia końcowa o Elie Saab Girl of Now Forever
Myślę, że to jest najsłabsza kompozycja w rodzinie Girl of Now. Wypada znacznie poniżej klasyka i godnej polecenia odsłony Shine.

Kampania perfum Elie Saab Girl of Now Forever




