
Cóż mamy w wersji męskiej? (recenzja odsłony for Her: KLIK)
Tiffany Love for Him to perfumy, w których znowu możemy odnieść się do mojego autorskiego trójpodziału: słodziaki, drewniaki i sportowce. W tym wypadku mamy sportowca, nieco przesuniętego w stronę drewniaka.
Oczywiście, wszystko jest tu masakrycznie chemiczne, tanie i rodem z najniższej półki. Zakładam, że nikt, kto powąchałby ten zapach w ciemno, nie powiedziałby, że to produkt luksusowy.

Całość można skrócić do kilku zdań. Trochę syntetycznych drewienek, jakieś cytrusy, jakieś akordy przyprawowo-świeże. Dodajmy do tego fakt, że Tiffany & Love for Him pachnie w sposób mało wyraźny. Można wręcz powiedzieć, że to mieszanka, która powstała po przepłukaniu flakonu np. Invictusa i jakiegoś sportowego zapachu Dolce&Gabbana lub Hugo Boss.
Opinia końcowa o perfumach & Love for Him
Kompozycja pozbawiona ikry i werwy. Nawet szkoda słów na opisywanie tego, jak niskiej jakości jest to pachnidło.

Kampania perfum & Love for Him
https://www.youtube.com/watch?v=4rwE7hbX7tg



