Drewno gwajakowe

13 lutego 2012

Zadig & Voltaire Tome 1 La Purete for Her — gwajako-nijako

Zapachy Zadig & Voltaire miały być niszowe, bo powstały we współpracy z Le Labo. Stworzyła je z resztą nie byle jaka perfumiarka, a sama Nathalie Lorson. Tą drogą nie mogłem odmówić sobie przyjemności testów. Tome 1 La Purete pachnie na początku mocno kwiatowo, mocno chemicznie, płaski i nijako. Później zapach wchodzi w dość przyjemne akordy, […]

17
29 września 2011

Mona di Orio Vanille — rozgrzany rum i płonący galeon

Kolejną część przygód z zapachami Mony di Orio rozpoczynam od Vanille, zapachu inspirowanego statkiem załadowanym pachnącymi kosztownościami na Oceanie Indyjskim. To aromat beczek rumu, soczystych pomarańczy, nasion wanilii, upojnego ylangu i ton goździków. Brzmi znajomo? Tak, tak samo miała pachnieć Havana Vanille, więc konfrontacji pomiędzy dwoma kompozycjami nie sposób sobie odmówić. Czytaj dalej… Suchy początek […]

13
1 maja 2011

Antonio Visconti Bois de Gayac — gwajak nocy

Czy wiecie, jak pachnie czysty olejek z drewna gwajakowego? To wcale nie jest ciepły i drzewny aromat, jaki odnajdziemy w wielkim klasyku — Gaiac M. Micallef. Esencja gwajakowca ma inną woń. Szalenie intensywny, lekko smolisty aromat przywołuje skojarzenia z typowymi drewnami, ale jest dużo bardziej mroczny, ostry i dymny. Przybrudzony wręcz. I pod żadnym pozorem […]

12 stycznia 2011

Parfums M. Micallef Gaiac – brama do nowego uniwersum

Trudno, żeby słowa o Gaiac’u nie zawisły na Nie Muzycznej Pięciolinii. Wszak zapach wyjątkowy, nie z jednego względu w dodatku. Dla jednych to brama do nowego uniwersum, drzwi do świata wizji szalonych nosów, złamanie dotychczasowego porządku. Dla drugich… hmm… Czy są jacyś „drudzy”?. Wertując forumowe wpisy, wyrazy blogerów i dziennikarzy konstatuję, że mało istot ludzkich […]

11
13 lutego 2012

Zadig & Voltaire Tome 1 La Purete for Her — gwajako-nijako

Zapachy Zadig & Voltaire miały być niszowe, bo powstały we współpracy z Le Labo. Stworzyła je z resztą nie byle jaka perfumiarka, a sama Nathalie Lorson. Tą drogą nie mogłem odmówić sobie przyjemności testów. Tome 1 La Purete pachnie na początku mocno kwiatowo, mocno chemicznie, płaski i nijako. Później zapach wchodzi w dość przyjemne akordy, […]

17
29 września 2011

Mona di Orio Vanille — rozgrzany rum i płonący galeon

Kolejną część przygód z zapachami Mony di Orio rozpoczynam od Vanille, zapachu inspirowanego statkiem załadowanym pachnącymi kosztownościami na Oceanie Indyjskim. To aromat beczek rumu, soczystych pomarańczy, nasion wanilii, upojnego ylangu i ton goździków. Brzmi znajomo? Tak, tak samo miała pachnieć Havana Vanille, więc konfrontacji pomiędzy dwoma kompozycjami nie sposób sobie odmówić. Czytaj dalej… Suchy początek […]

13
1 maja 2011

Antonio Visconti Bois de Gayac — gwajak nocy

Czy wiecie, jak pachnie czysty olejek z drewna gwajakowego? To wcale nie jest ciepły i drzewny aromat, jaki odnajdziemy w wielkim klasyku — Gaiac M. Micallef. Esencja gwajakowca ma inną woń. Szalenie intensywny, lekko smolisty aromat przywołuje skojarzenia z typowymi drewnami, ale jest dużo bardziej mroczny, ostry i dymny. Przybrudzony wręcz. I pod żadnym pozorem […]

12 stycznia 2011

Parfums M. Micallef Gaiac – brama do nowego uniwersum

Trudno, żeby słowa o Gaiac’u nie zawisły na Nie Muzycznej Pięciolinii. Wszak zapach wyjątkowy, nie z jednego względu w dodatku. Dla jednych to brama do nowego uniwersum, drzwi do świata wizji szalonych nosów, złamanie dotychczasowego porządku. Dla drugich… hmm… Czy są jacyś „drudzy”?. Wertując forumowe wpisy, wyrazy blogerów i dziennikarzy konstatuję, że mało istot ludzkich […]

11