„Inspiracją było emblematyczne dzieło Diptyque, Vinaigre de Toilette – cudowna kompozycja nadająca się na każdą okazję i dla każdego. Idealna, by otoczyć zapachem siebie i świat dokoła. Chciałem zachować tę wielowymiarowość i opracować wodę zapachową, która jest zarówno świeża, jak i kwiatowa, a przy tym nieco innowacyjna – pachnąca świeżym praniem.” – to słowa twórcy Oliviera Pescheux’a (za galilu.pl).
Niestety, jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Eau Particuliere jest najsłabszą, najbardziej lajtową i pozbawioną charakteru premierą Diptyque od wielu, wielu lat. Podoba mi się jedynie miętowy początek, bo później zalatuje to wszystko półką semi-selektywną. Mógłbym to zrozumieć gdyby zapach kosztował 46 zł, a nie 460. W tych perfumach poza nutą chemicznych pyłów nie ma ma nic wartego uwagi… Dla mnie szczęściem jest fakt, że po godzinie, góra półtorej godziny, kompozycja znika w całości ze skóry.
A Eau Mage z tej serii była taka dobra…
Nuty: mięta, mandarynka, bergamotka, petitgrain, neroli, lawenda, róża, geranium, drewno cedrowe, paczula, benzoin, piżmo
Rok powstania: 2011
Twórca: Olivier Pescheux
Cena, dostępność, linia: za 50 mL wody toaletowej zapłacimy 465 zł
Trwałość: żenująco niska
Fot. za galilu.pl




