Najlepsza internetowa perfumeria oryginalny asortyment, ekspresowa dostawa
Link
6 kwietnia 2019

Mousse de Saxe – tajemnice i historia

Caron Nuit de Noel - reklama z 1962 roku
Reklama prasowa perfum Caron Nuit de Noel z 1962 roku

 

Dzisiaj perfumeryjna archeologia i szukanie cudów sprzed 100 lat.

Ponad rok temu, może nawet dwa, miałem przyjemność powąchania współczesnej wersji (rekonstrukcji zrobionej na małą skalę) Mousse de Saxe. Nigdy, przenigdy nie poznam oryginału, a nawet jeśli kiedyś się to uda, to będzie on mocno nadgryziony zębem czasu. Długo zastanawiałem się, czy w ogóle jest sens pisania tego artykułu, ale celem zachowania dorobku dawnych lat pojawia się on na blogu.

Mousse de Saxe to jedna z popularniejszych perfumeryjnych baz, którą szeroko wykorzystywały znane marki od schyłku XIX wieku lub początku XX wieku (trudno jednoznacznie wskazać czas). Zanim jednak przejdę do konkretów, warto sobie uświadomić, czym są „bazy”. To nic innego, jak złożone z kilku składników akordy, które perfumiarze wykorzystują, aby usprawnić swoją pracę lub aby nadać swoim kompozycjom pożądany profil zapachowy (którego nie są w stanie uzyskać innymi metodami). Mousse de Saxe należała swego czasu do najpopularniejszych. Przykładem tego typu substancji jest też Guerlinade – koronna baza Guerlain czy Ambre 83, którą (w zmodyfikowanej formie) do dziś stosuje Chanel. Bazy często mają zastąpić naturalne lub drogie składniki bez znaczącej utraty walorów zapachowych.

 

Ochrona na metodę syntezy waniliny dla Georgesa de Laire’a

 

W swojej klasycznej formie Mousse de Saxe zostało opracowane w firmie De Laire. Laboratorium to założył Georges de Laire jakoś w drugiej połowie XIX wieku (1876?). Później, w 1985 roku jego synowa (żona syna) – Marie Therese de Laire – wyodrębniła z firmy specjalny oddział zajmujący się tylko i wyłącznie substancjami zapachowymi. O tym przedsiębiorstwie napiszę innym razem. Teraz trzeba jednak wiedzieć, że wynaleźli oni wiele syntetycznych molekuł – byli pionierami w tej dziedzinie. Zetknęli się jednak z niechęcią perfumiarzy, którzy nie chcieli tych substancji używać (i kupować). Wówczas Marie Therese wpadła na pomysł, żeby połączyć te syntetyczne związki z naturalnymi i sprzedawać w formie gotowych akordów bazowych. To był strzał w 10-tkę.

 

Co tam pachnie?

Głównym i koronnym składnikiem Mousse de Saxe była izobutylochinolina (pachniała skórą).

Przykładowa formuła miała wyglądać tak (dziś trudno o jednoznaczne dane):

  • 20% jonon alfa (syntetyczny)
  • 40% wanilina (syntetyczna)
  • 0,5 % izobutylochinolina (syntetyczna)
  • 10% olejek geraniowy (lub syntetyczny odpowiednik)
  • 10% olejek anyżowy
  • olejek neroli
  • olejek cynamonowy
  • baza różana
  • olejek sandałowy
  • piżmo ksylenowe

Co ważne – Mousse de Saxe (wbrew nazwie) nie zawierało naturalnego mchu dębowego ani mchu drzewnego.

 

Mousse de Saxe - oryginalna z wersja z lat 30.
Mousse de Saxe – oryginalna z wersja z lat 30.

 

Jak pachnie Mousse de Saxe?

To głęboki, drzewny aromat o podbiciu ziemistym i skórzanym. Paradoksalnie niezbyt słodki, ale z ziołowo-absyntowym podtonem. Wyraźnie zielony. Momentami można w nim zauważyć tony podgniłe, choć opisywany jest też jako świeżo-zielony.

W tamtych czasach była to prawdziwa rewolucja, ponieważ połączono aż trzy syntetyczne molekuły, które w czystej formie nie były wcześniej znane. Perfumiarze otrzymali więc narzędzie o niespotykanej mocy i oryginalności. Tak zaczęła się kariera Mousse de Saxe.

Perfumy z nutą Mousse de Saxe

Znaleźć ten akord możemy między innymi w:

  1. Caron Nuit de Noel,
  2. Guerlain L’Heure Bleu,
  3. Guerlain Chamade,
  4. Guerlain Shalimar,
  5. Guerlain Vol de Nuit,
  6. Molinard Habanita,
  7. Chanel No. 19,
  8. Chanel Bois de Iles,
  9. Hermes Caleche,
  10. YSL Opium (wersja pierwotna),
  11. Knize Ten,
  12. Rochas Madame,

i wielu, wielu innych.

Wielkim fanem Mousse de Saxe został Ernest Daltroff, stąd większość perfum marki Caron zawierała mniejsze lub większe ilości tej bazy, a samo Nuit de Noel rozpatrywane jest jako sztandarowy przykład kompozycji z tą bazą. Również Jacques Guerlain cenił osiągnięcia laboratorium De Laire.

 

Guerlain Vol de Nuit (ekstrakt perfum)

 

Przyszłość

Co ciekawe, w 2017 roku firma Symrise (spadkobierca De Laire i właściciel wszelkich praw) wskrzesiła markę i słynne, historyczne bazy, które dziś są wykorzystywane w perfumach. Niestety, na chwilę obecną nie ma wśród nich Mousse de Saxe, lecz jednocześnie przedstawiciele koncernu zapowiadają, że będą sukcesywnie odtwarzać te bazy i wprowadzać do nowych kompozycji.

EDIT: A jednak stało się. W 2018 roku Symrise wypuścił nową odsłonę Mousse de Saxe o nazwie Mousse de Saxe 18 DL. Opisywana jest ona jako złożony aromat, który niemal sam w sobie może być uznany za perfumy. Wykorzystano w nim opatentowaną cząsteczkę firmy Symrise – „Spicatanate” – o aromacie zielonym, nieco morskim, która wnosi do kompozycji świeżość. Składnikiem koronnym ma być absolut morwy. W praktyce jednak nowe MdS pachnie zupełnie odmiennie od klasyka i na wskroś nowocześnie (na podstawie opinii innych). Mam nadzieję, że niebawem uda mi się te bazy poznać.

Oficjalna fotografia bazy Mousse de Saxe and wszystkich innych, historycznych baz z linii „De Laire” koncernu Symrise. (to nie są perfumy)

Pozostałe recenzje

22 kwietnia 2019

Hugo Boss Bottled Infinite

Hugo Boss Bottled Infinite, o dziwo, nie jest porażająco słaby. Co więcej, otwarcie robi trochę dobrej roboty, ponieważ jest świeże, metaliczne, ale jednocześnie nie kojarzy się jakoś tragicznie. Przypomina mi trochę stare niebieskie lub czerwone Lacoste. Stąd blisko też do skojarzeń…

Dołącz do dyskusji

3
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
WiosennaOlaLeokadia P. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Leokadia P.
Gość
Leokadia P.

Marcinie, twoje naukowe artykuły są GENIALNE. Jako kontrapunkt z poetyckimi interpretacjami zapachów wprowadzają element „hard science” do Twego bloga. Super!

Ola
Gość
Ola

Podpisuję się pod komentarzem Leokadii.
Oczywiście, sercem bloga są recenzje ale ten Pana „kaganek oświaty” jest niezbędny jak znaki interpunkcyjne.

Wiosenna
Gość
Wiosenna

Perfumeryjna chemia, ciekawe, bardzo. Panie Marcinie, skąd czerpie Pan tak szczegółową wiedzę?
Dziękuję za artykuł i pozdrawiam!
Wiosenna