12 kwietnia 2020

Ulubione perfumy Poliny Siemionownej Żemczużyny Mołotowej

Polina Mołotowa

W tym miesiącu obchodzimy 50. rocznicę śmierci Poliny Mołotowej (zm. 1 kwietnia 1970 roku) – perfumeryjnego ducha ZSRR.

Zapewne każdy kojarzy radzieckiego premiera – Wiaczesława Mołotowa – tego od paktu Ribbentrop-Mołotow. Jego żona pozostaje postacią mniej znaną, a właściwie nieznaną. Na pewno nie uczą o niej na lekcjach historii, ale z zapachowego punktu widzenia to osoba niezmiernie istotna. Jej decyzje wpłynęły na perfumeryjne gusta krajów dawnego bloku wschodniego w XX wieku i są widoczne nawet dzisiaj.

Polina Mołotowa była postacią obdarzoną niezwykłą inteligencją, choć pochodząc z ubogiej rodziny brakowało jej ogłady na tle innych dam ZSRR. Uważana była dodatkowo za kobietę o niezwykłej urodzie. Szybko pięła się jednak po szczeblach partyjnej hierarchii (jeszcze przed poznaniem Wiaczesława), a nawet później nie była jedynie „żoną”. Ukończyła fakultet robotniczy Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego i Wydział Ekonomiczny Instytutu Gospodarki Narodowej im. Plechanowa.

W roku 1930 rozpoczyna się jej perfumeryjna kariera (ma wówczas 33 lata). Przez dwa lata pełni funkcję dyrektora fabryki perfum  TEŻE w Moskwie. To właśnie tam produkowano Czerwoną Moskwę i Srebrzystą Konwalię – dwa zapachy, za którymi w radzieckich butikach ustawiały się długie kolejki Rosjanek. Sama Mołotowa gardziła jednak rodzimą produkcją – używała wyłącznie perfum francuskich. Uwielbiała Chanel No. 5 (podobnie jak Julia „Krwawa Luna” Brystygierowa) i markę L.T. Piver.

W latach 1932-1936 była szefem zarządu państwowego trustu perfumeryjnego. Od czerwca 1936 do listopada 1937 kierowała Głównym Zarządem Przemysłu Perfumeryjno-Kosmetycznego, Syntetycznego i Mydlarskiego Ludowego Komisariatu Przemysłu Lekkiego ZSRR. To z jej inicjatywy tworzono masowo tzw. „duchi” – perfumy sprzedawane nawet na litry w bardzo niskich cenach:

„w Bolszoj Bukoni można było dostać tanie sowieckie perfumy, czyli po rosyjsku duchi. Kupowałyśmy je na litry. Było to dla nas, kobiet, wybawienie – wreszcie mogłyśmy zabić ostry zapach potu(…)” (A. Herbich, Dziewczyny z Syberii)

Jej podejście do perfum dla społeczeństwa było jasne: „dobre perfumy to perfumy mocne” i tanie. W krajach dawnego bloku wschodniego do dziś dnia takie podejście do perfum jest powszechne.

Mołotowa kochała luksus. Informacją potwierdzoną w wielu źródłach jest to, że posiadała futro uszyte z 300 syberyjskich wiewiórek, którego wartość wielokrotnie przekraczała futra z szynszyli, norek czy karakuł. Ponoć o to futro zazdrosna była Maria Budionny, która miała prawie setkę własnych, ale wiewiórczego nie udało się jej zdobyć.

Mołotowa ze Stalinem

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
nat pivo
nat pivo
9 miesięcy temu

Uwielbiam Pańskie retrospekcje historyczne.
Świetny artykuł, choć zbyt szybko się skończył…
Pozdrawiam, życząc pogody ducha! Nos do góry:)
…jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie <3

Leokadia
Leokadia
9 miesięcy temu

Coś musiało być w tych radzieckich perfumach bo moi rodzice poznali się na balu na który mama skropiła się przywiezionymi z Moskwy przez bratową perfumami „Krasnyj Gozdzik” 😉

Paulina
Paulina
8 miesięcy temu

Takie artykuły to ciekawe urozmaicenie tego bloga.

Sącz
8 miesięcy temu

Gardziła radzieckimi zapachami to mnie jakoś nie dziwi. Chanel No. 5 i wszystko jasne.

Dorota
Dorota
8 miesięcy temu

Ależ świetnie się takie historie czyta – nie miałam zielonego pojęcia a tej Pani. Dzięki Marcinie i poproszę o więcej takich smaczków.