4 stycznia 2021

Kenzo Le Monde Est Beau

Kenzo Le Monde Est Beau

Brak nowości i brak możliwości ich opisania sprawił, że sięgam po kolejnego klasyka

Kenzo Le Monde Est Beau to kompozycja z 1997 roku. Perfum, które przeżyły niemal ćwierć wieku nie ma na rynku zbyt dużo, zwłaszcza w Polsce, gdzie kult nowości osiągnął niespotykane rozmiary. A to przykład zapachu niezwykle szykownego, miłego w odbiorze i oryginalnego. Warto też dodać, że była to jedna z pierwszych, „wielkich” kreacji Danieli Roche Andrier, która zasłynęła później wybitnymi pracami dla Prady.

Czarna porzeczka to temat główny. Jej forma jest jednak bardzo odkrywcza dla nosów przyzwyczajonych do współczesnych porzeczek. Kto zna Guerlain Chamade, to znajdzie ich wspólny mianownik z Le Monde Est Beau. Zapach Kenzo nie jest aż tak retro, ale już po pierwszej aplikacji czuć, że to perfumy z nutą nostalgii dawnych lat. Porzeczka jest tu wytworna, w sukni od francuskiego projektanta. Nie ma w sobie dużo z radosnych, frywolnych i infantylnych wariacji lat 20. XXI wieku. Tu owoc zadaje szyku.

Kenzo Le Monde Est Beau opinie i flakon

Napisałem „nie ma dużo”, bo trochę ma. To taki widziany z daleka uśmiech Mony Lizy. Pojawia się wyraźna słodycz o ziołowym podbiciu. Cały wątek zieloności jest zresztą złożony. Mamy zatem akord krzaków rosnących nad rzeką, mamy mokre, roztarte listowie. Słowo dałbym, że czuję też miętę, a całość zaczyna haczyć o klimaty Herba Fresca lub Allegria. Jednocześnie wszystko jest w Kenzo Le Monde Est Beau bardziej złożone, artystyczne. Widać, że to poprzednia epoka, w której nowe perfumy tworzono przez długi czas i starano się je dopracować w każdym etapie: od głowy po najgłębszy fundament. Warto wspomnieć jeszcze jedną kompozycję, która też ma wspólne elementy z porzeczką Kenzo. To Calyx – dzieło Sophii Grojsman.

W Le Monde Est Beau – mówię o odsłonie współczesnej – mamy jednak pewne słabsze obszary. W ich poczet wliczam wątek kwiatowy o soczystym, kremowym, ale dość sztucznym wydźwięku. Zakładam, że to pokłosie zabiegów z późniejszych lat. Całość może stać się z tego powodu lekko duszna, jak parny, wilgotny dzień. Co ciekawe, to efekt bardzo mobilny. Pojawia się i znika. Zresztą jak wszystkie doznania generowane przez tę kompozycję.

Opinia końcowa o perfumach Kenzo Le Monde Est Beau

Bardzo wyszukana interpretacja porzeczki i jedyna w swoim rodzaju. W piękny sposób łączy wirtuozerię perfumerii dawnych lat z nowoczesnymi tonami XXI wieku. Niestety, nieoficjalnie słyszałem, że z powodu niskich sprzedaży jest pierwsza w kolejce do „odstrzału” i zaprzestania produkcji…

Kampania zapachu Le Monde Est Beau

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony kenzo.com

Najważniejsze cechy:

charakter: zielony

  • + oryginalny, szlachetny charakter całości i samej porzeczki jako nuty głównej
  • + zmienność i wielowymiarowość kompozycji
  • – momentami zbyt sztuczne akordy kwiatowe

 

Charakterystyka:

Nuty: czarna porzeczka, jeżyna, bazylia, cytrusy, kapryfolium, magnolia, kwiat wiśni, jaśmin, irys, drewno cedrowe, drewno sandałowe, wetiwer, piżmo, bób tonka

Rok premiery: 1997

Twórca: Daniela Roche Andrier

Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL

Trwałość: dobra, około 6 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jarek
Jarek
5 miesięcy temu

Cały czas czekam na recenzję Givenchy Pour Homme obiecanego pod recenzją Blue Label 😀

Jarek
Jarek
5 miesięcy temu

Super, wyczekuję zatem!

Maja
Maja
5 miesięcy temu

A jak z podobieństwem do Dyptique L’Ombre Dans L’eau?

Ewa
Ewa
5 miesięcy temu

Wspaniałe, aż mnie nostalgia chwyciła 🙂 jedne z moich pierwszych perfum, pamiętam, że w odbiorze była skórka z grapefruita z cukrem w podbiciu. Zaskoczeniem był jej absolutny brak w składzie 🙂

Ewa
Ewa
5 miesięcy temu

Tak Panie Marcinie, miałam okazję porównać, są zalety i wady. Do wad aktualna jest nieco mniej bogata, mniej głęboka, do zalet można zaliczyć fakt, że w obecnej wersji nie występuje akord „lekkiego potu”, który w starej wersji pojawiał się w bazie 🙂 nadal to doskonale perfumy.

Jarek
Jarek
5 miesięcy temu
Reply to  Ewa

Z tego co pamiętam (choć mogę coś przekręcić), ten sam związek chemiczny odpowiadający za zapach jest w składzie liści porzeczki, grejpfruta, czy pomidora (a także np. w kocim moczu) o którym poniżej – być może stąd takie skojarzenie 🙂

Ewa
Ewa
5 miesięcy temu

Ps. Siostra bliźniaczka o zapachu zielonych pomidorów, tez doskonała. Takich perfum ze świecą szukać

Achna
Achna
5 miesięcy temu

Ależ zaskoczenie !. moje ulubione zielone / mnie nuta zielonej szypułki pomidorów jak zawsze gdzieś się przewija/ uwielbiam na upał w letnie dni w sam raz.. i właśnie ostatnio trudno dostępne.

Leokadia
Leokadia
5 miesięcy temu

Marcinie, czy w planach Twoich recenzji mógłby się znaleźć zapach Etat Libre d’ Orange „She was na anomaly”? To moje zeszłoroczne odkrycie i jestem ogromnie ciekawa Twojej opinii

Bożena
Bożena
5 miesięcy temu

Zawsze byłam ciekawa tego zapachu, ale finalnie nie trafił on do mojej kolekcji.
Dzięki za recenzję. Fajnie przeczytać o perfumach, które są już dłużej na rynku. Ta pogoń za nowinkami bywa męcząca. Co chwilę pojawia się jakaś premiera, jakiś n-ty flanker, a większość z nich ginie w tłumie.

Jasia
Jasia
5 miesięcy temu
Reply to  Bożena

…i większość z nich jest rozczarowaniem

Anna
Anna
5 miesięcy temu

Niedawno powąchałam w perfumerii chcąc przypomnieć sobie klimaty dawnych lat i czasy gdy w moim mieście otworzyli pierwszą perfumerię, w której były testery i można było wąchać do woli. Według mnie zapach się nie zmienił albo mój nos już tego nie wyczuwa. Tyle lat minęło…Ile perfum mnie wtedy zachwycało… Pani Marcinie czy skoro Pan opisuje nie nowości to mogę liczyć na recenzję Tresor in love?