30 października 2023

Maison Margiela From The Garden

Maison Margiela From The Garden

Aż dziw, że taka premiera ma miejsce w okresie jesienno-zimowym

Nie zmienia to jednak faktu, że perfumy pozostają miłe dla nosa i chyba nie będzie osób, które oprą się urokowi tej świeżości. Maison Margiela From The Garden to bowiem kompozycja bazująca na liściach pomidora. Oczywiście, to jak nazwiemy poszczególne efekty, jest rezultatem pracy marketingowców. Na stronie producenta wprost mamy napisane, że pomidor w tych perfumach jest efektem wyobraźni perfumiarza, a nie składnikiem wziętym z natury. Nie oznacza to, że jest syntetyczny. Tego nie wiemy. Być może jest zrobiony z innych składników naturalnych.

Istotne jest jednak to, że From The Garden jest mocno zakorzenione w stylu kreacji Jean Claude Elleny. Pamiętam, że podczas pierwszych testów swoją złożonością przypomniał mi hermesowski Un Jardin en Mediterranee i Sisley Eau de Campagne. Gdybym wówczas miał opisać te perfumy, to powiedziałbym, że mają na pewno sporo cytrusów, figi i dużo mokrych drewienek.

Na pewno zaskakuje złożenie tej kompozycji. Główny akord liściasto-pomidorowy trwa przez cały czas, ale otoczenie jego zmienia się w dużym stopniu. Na początku wyraźnie dominują cytrusy. Są gorzkie, trochę kwaśne. Na pewno daleko im do wysłodzonej, pełnej cukru cytryny lub pomarańczy. Mają w sobie sporą dozę zieleni i pewien niuans herbaciany.

Później pojawia się słodycz figowa, która zapewne jest pokłosiem deklarowanej oficjalnie nuty czarnej porzeczki. W zasadzie nie jest to ani figa, ani porzeczka. Raczej chodzi o wrażenie pewnej zielonej owocowości, która jest jednak bardzo daleka od cytrusów. Pewnym przybliżeniem tego efektu może będzie herbata owocowa z niedużą, ale wyraźnie wyczuwalną dozą cukru.

Jeszcze dalej mamy elementy mokrych drewienek. Absolutnie nie są to akordy w żadnej sposób morskie lub wodne. To raczej przecięty pień skropiony deszczem lub jakieś gałęzie w górskim potoku. From The Garden pozostaje czysty, ale gdybyśmy powiększyli obraz, to widać, że już jakieś początki butwienia na tym drewnie się dzieją. Równolegle do drewienek pokazuje się soczysta, herbaciana róża rodem z kompozycji Stelli McCartney. Jest świeża, zielona i pasuje do całego obrazu kompozycji.

W kolejnym akcie mamy następną niespodziankę, której nie przewiduje oficjalne spis nut – rozgniecione w dłoniach liście tytoniu. Później mamy coś chłodno-zielonego i mszystego. Jednocześnie wciąż czuć ten akord przewodni, który jest wyobrażeniem na temat liści pomidora.

Opinia końcowa o perfumach Maison Margiela From The Garden

Co dziwne, mimo że Olivier Cresp deklarował użycie wielu syntetycznych składników, to Maison Margiela From The Garden trzymają niesamowicie naturalny charakter.

Perfumy mogą być opisane lub odebrane jako „płaskie” przez wzgląd na dominację akordu głównego, ale to co dzieje się obok niego przez cały czas, to wyraz wielkich umiejętności twórczych.

Kampania perfum Maison Margiela From The Garden

Maison Margiela Replica From The Garden perfumy i opinie

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony maisonmargiela-fragrances.us

Najważniejsze cechy:

charakter: zielony

+/- dominacja akord pomidrowo-liściastego przez cały czas

+ wspaniała zmienność i obudowanie głównego wątku innymi akordami

+ naturalny wydźwięk mimo użycia dużej ilości substancji syntetycznych

+ ciekawie przedstawiony akord gorzko-drzewnych cytrusów

Charakterystyka:

Nuty: mandarynka, grejpfrut, czarna porzeczka, liść pomidora, akord piżmowy, geranium, paczula, mech

Rok premiery: 2023

Twórca: Olivier Cresp

Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 30 i 100 mL

Trwałość: dobra, około 6-7 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Weronika
Weronika
4 miesięcy temu

Brzmi ciekawie ❤️❤️❤️ choć po opisie bardziej wiosna i lato….na jesień i zimę mam dużo wspaniałych zapachów. Na wiosnę i lato – nic mnie zbyt nie urzeka . Może tu coś zaiskrzy. Ogólnie mało jest pięknych wiosenno – letnich kompozycji o ciekawym ,niszowym brzmieniu lub chociaż jakościowo dobrych i mających to coś.

Anna
Anna
4 miesięcy temu
Reply to  Weronika

To ja na wiosnę- lato mogę polecić cudownego Huberta od Sislsley (wysoko ocenionego przez Pana Marcina) lub You or someone like you by ELDO. No i ostatnie moje odkrycie – Chevalier Vert od Olympic Orchid (liście pomidora jak nic ☺️). Ja z kolei wreszcie muszę wypróbować Prakta!! Pozdrowienia ❤️

Weronika
Weronika
4 miesięcy temu
Reply to  Anna

Hubert od Sisley to może być to. Wypróbuję 🙂Kocham mech miłością wielką, paczulę też bardzo lubię, więc może mnie oświeci ten zapach.

Anonimowo
Anonimowo
4 miesięcy temu
Reply to  Anna

U mnie letni prym wiedzie Sydney Rock Pool arquiste – morze, sól, kokos…

Magda
Magda
4 miesięcy temu
Reply to  Weronika

Wiosenno letni jest PRAKT, a więc jest wszystko ❤️

Weronika
Weronika
4 miesięcy temu
Reply to  Magda

Miałam Prakta. To świetny zapach ,ale zbyt intensywna porzeczka. Nie chciałabym pachnieć cały czas porzeczką. Chodzi mi o coś bardziej zmiennego ,wielowątkowego innego…jak do tej pory nic mnie nie rusza z letniaków.

Magda
Magda
4 miesięcy temu
Reply to  Weronika

Ja letnich w ogóle nie lubię, może dlatego, że nie znam żadnych które by mnie powaliły albo z butów wyrwały. A Prakt mnie jakością powalił.

Anonimowo
Anonimowo
4 miesięcy temu

A ktoś pamięta What About Adam, W. Joop ?

Krzys84
Krzys84
4 miesięcy temu
Reply to  Anonimowo

Ja pamiętam i szkoda ze juz od dawna niedostępny wielka szkoda że takie supe zapachy znikają i niestety nowych tak samo dobrych ze świecą szukać dawnych ,klasyków nic nie pobije

Aleksander
Aleksander
4 miesięcy temu

Eau de Campagne Sisley lub Iskander Parfum d’Empire – doskonale

Szymon
Szymon
3 miesięcy temu

Czy wiadomo gdzie sa dostepne w Polsce?

Anna
Anna
3 miesięcy temu
Reply to  Szymon

Gdzieś widziałam informację, że będą w sprzedaży od grudnia…

Paweł
Paweł
1 miesiąc temu

Testowałem je jakiś tydzień temu i o ile początek zapowiadał się świetnie, to im dalej w las, tym robiło się coraz bardziej syntetycznie. Coś słabo na mnie zagrały. Zdecydowanie lepiej wypadły Memo Kedu- początek mają nieco inny, natomiast zmierzają w podobnym kierunku.