
Nowy duet spod szyldu kości słoniowej to jedne z ostatnich nowości w tym roku, które debiutują w Polsce.
Dzisiaj o damskiej wersji – Valentino Donna Born in Roma Ivory. Zgodnie z przewidywaniami i nazwą to kompozycja kremowa, pudrowa i kojarząca się z bezpieczeństwem. Zakładam, że będą osoby, które połączyłyby ją z kremem Nivea, a w mniejszym stopniu również z zasypką dla niemowląt. Zwłaszcza na początku są to tony wyraźne. Pojawiający się ton cytrusów nie ma klasycznie świeżej maniery. To raczej echo cytrusowości dodanej do kremowych akordów. Zresztą w Born in Roma Ivory doświadczyć możemy dwóch okresów, kiedy cytrusy pojawiając się na scenie. Na początku są dość niewyraźne i mało znaczą, ale ich o wiele ciekawszą rolę poczuć możemy znacznie później, na etapie późnego serca i wczesnej bazy.
Zanim jednak to się stanie, to kompozycja wchodzi w obszary pudrowo-ostre, nieco zbliżające się do pudrów-retro. Taki zabieg sprawia, że perfumy odbieram bardzo szlachetnie, nieco w sposób dystyngowany. Mogę też napisać, że ktoś włożył kawałek deski do morza kremu Nivea. I to nie jest złe doświadczenie.
Jeszcze dalej całość nieco się wysładza i nabiera waniliowo-migdałowych tonów. Może nawet pokusiłbym się o porównanie do kropli Hypnotic Poison, która drąży całą kompozycję. Oczywiście, nie jest tak, że Valentino i Dior są bezpośrednio podobne, lecz można tu wyczuć pewne aspekty tego typu.
W kolejnej odsłonie zapach zyskuje odcień waniliowego pudru. Niestety, tutaj poziom szlachetności maleje. Nadchodzi czas na nuty w typie cytrynowej babki rodem z Devotion. W Born in Roma Ivory to jednak tylko szkopuł, a nie wątek główny. Znacznie ważniejszy staje się kwiat pomarańczy w pudrowej, słodko-wytrawnej odsłonie. I tutaj potrafi on wyjść na pierwszy plan. Wadą jest fakt sporej syntetyczności. To samo dzieje się w najgłębszej bazie, gdzie szlachetności już ze świecą sztukać.
Opinia końcowa o perfumach Valentino Donna Born in Roma Ivory
To ciekawa, zmienna i dopracowana propozycja. Spadek jakości dotyczy późnej bazy, ale jest to wyczuwalne tak późno, że nie powinno wpłynąć na całościową ocenę produktu (w istotny sposób)
No i do jakości klasycznej Valentino Donna tutaj nie doskakujemy, choć klimatu obu są podobne.

Kampania perfum Donna Born in Roma Ivory




