
To przykład perfum, które są zrobione z dbałością o detale, choć eksplorują znany temat, jakim jest połączenie molekuł oudowych i mocnych, słodkich owoców.
Gęste nuty malin położono w Amouage Sequence na agarze, który dodatkowo doprawiono czymś waniliowo-karmelowym i ambrowym. W spisie nut mamy formalnie maliny, liczi i różę, ale w praktyce ten akord owocowy jest nawet bardziej złożony. Obejmuje skojarzenia ze śliwką, porzeczką, daktylami lub jeżyną. Nie jest to jednocześnie zmieszana pulpa bez wyrazu. Początek jest bardzej kwaskowy, może z cytrusami. Są tony konfiturowe i karmelizowane. Wydaje mi się, że na każdym etapie jest tam odrobinę cytrusowości, która sprawia, że kompozycja nie wpadła w mdłe, tanie tony.
Jeszcze dalej pojawia się akcent drzewno-owocowy, który pierwszy raz poczułem w Nicolai Caravanserail Intense. Czuć ciepłe drewienko, wanilię, tony paczulowo-skórzane i owoce w wersji nieco mrocznej, nadpalanej, delikatnie dymnej. W następnym etapie Julien Rasquinet wędruje w kierunku swojego klasycznego (i świetnego) akordu oudowego, który poczuć wcześniej mogliśmy np. w Amber Aquilaria. On jest zrobiony z pomysłem. I chociaż nie ma w nim naturalnego oudu, to brzmi nawet nieco szlachetniej od stylistycznie podobnych oudów Maison Crivelli.
Niestety, Julien Resquinet ma też pewną manierę, która sprawia, że jego wysokostężone perfumy oceniam niżej. Chodzi o to, że „podbija” on stężenie za pomocą dodatku wielkich ilości syntetycznych utrwalaczy, zazwyczaj ISO E Super lub molekuł ambrowych. O ile nie jest to wadą samo w sobie, to akurat ten perfumiarz często przesadza. I to okazuje się słabością w bazach jego perfum, które tracą na jakości względem akordów wcześniejszych. W Sequence również ma miejsce to zjawisko.
Opinia końcowa o perfumach Amouage Sequence
To dobrze zrobiona kompozycja, która byłaby świetna, gdyby była przedstawiona jako woda perfumowana. A tak jest tylko dobra z plusem przez wzgląd na chemizującą bazę.

Kampania perfum Sequence




