
Nie wiem dlaczego, ale zawsze oczekuję od limitowanek tej serii, że nawiążą poziomem do klasycznej, dopracowanej Euphorii
Tegoroczna, wiosenno-letnia edycja – Calvin Klein Euphoria Solar Elixir – nie pachnie dobrze. To zapach zleżałego kremu o aromacie mango, który później przechodzi w woń molekuł kwiatowo-waniliowych. Myślę, że w tych klimatach znacznie bardziej dopracowaną pozycją jest Rabanne Fame.
Wadą tej Euphorii jest też to, że ona od razu pachnie bardzo sztucznie. Zazwyczaj perfumy tego typu chociaż na początku pachną drinkowo, mile, frywolnie. A tutaj od razu zaczyna się przeraźliwie tanio i nienaturalnie.
Baza jest tragiczna. Najtańsze piżma, molekuły drzewne i substytuty wanilii. Efekty z najniższej, drogeryjnej półki.
Opinia końcowa o perfumach Calvin Klein Euphoria Solar Elixir
Niestety, zapach ten okazał się dla mnie rozczarowaniem. Z tymi nutami znajdziemy dużo, znacznie ciekawszych perfum.

Kampania perfum Euphoria Solar Elixir




