
Dzisiaj o drugiej pozycji z nowej, smakowitej serii perfum Mugler (o perfumach pistacjowych – KLIK).
Mugler Starlicious Pineapple Musk miały pachnieć pinacoladą. Ananasy i kokosy miały być naturalne, soczyste i tropikalne. Niestety, otrzymaliśmy jakiś surogat, który przypomina jakieś najtańsze jogurty aromatyzowane na wzór pinacolady. To jogurty nie dość, że nasycone sztucznymi aromatami, to jeszcze bez prawdziwego mleka. Za to dużo tam aromatu plastikowego kubeczka i jakichś paskudnych imitacji nut mlecznych. Kompozycja jest martwa i niemal w ogóle się nie rozwija. Ma też w sobie coś, co imituje zwietrzałą wanilię – jakby ktoś wylał słodzone mleko waniliowe dla dzieci i poczekał aż wyschnie i pokryje się kurzem.
Opinia końcowa o perfumach Mugler Starlicious Pineapple Musk
W mojej ocenie to najgorszy, najbardziej chemiczny i płaski zapach tej kolekcji. Pachnie jak jakieś pachnidło za 10-20 złotych.

Kampania perfum Pineapple Musk




