
Quentin Bisch został nosem kolejnej marki. Tym razem jest to Byredo.
Nowe perfumy – Byredo Future Memories – to kompozycja świeża na początku i coraz cieplejsza z każdym kolejnym momentem. Ma bardzo ciekawy akord rozpoczynający i rzetelnie wykonaną resztę. To perfumy bardzo dobre i z pewnością warte testów.
Sam start to coś totalnie nowego. Połączenie zieleni żywicy galbanum z cierpkością czarnej porzeczki i elektrycznymi aldehydami robi ekstremalnie duże wrażenie. Myślę, że ten akord to coś, dlaczego warto poznać te perfumy.
Później jest już bardzie klasycznie, przyskórnie i delikatnie, choć jakość kompozycji jest wciąż wysoka. Z czasem gra wchodzi w wątki irysowo-pudrowe, później irysowo-waniliowe, a później paczulowe, żeby skończyć się w objęciach delikatnie skórzanych i piaskowo-waniliowo-pudrowych. Irysa formalnie nie ma składzie, lecz pudrowość w Future Memories wyraźnie ma takie odcień. Jeśli perfumy zaaplikujemy na gruby papier lub grubą tkaninę, to kompozycja rozłoży się dalej i poczujemy woń ostrej skóry i lakieru, ale na skórze czy cienkim materiale/papierze tego nie czuć.
Bardzo wyraźnie widać tu wątki z Moncler Pour Femme, które też zrobił Quentin Bisch. Ta baza może się też kojarzyć z Eau d’Ombre Leather czy Babycat, ale ma bardziej molekularny charakter. Czasami można odnieść wrażenie, że skóra przedstawiona przez Bischa jest hologramem lub wydziela aromat drukarki laserowej, lub tuszu.
Opinia końcowa o perfumach Byredo Future Memories
To ciekawe perfumy, choć nie stanowią rewolucji. Ich największym plusem jest zjawiskowy start.

Kampania perfum Future Memories

Wszystkie zdjęcie i informacje oficjalne pochodzą ze strony byredo.com



