Czwórka to zapach, który zachwyci osoby lubujące się w białych kwiatach położonych na lekkiej, drzewnej, ale jednocześnie kadzidlanej bazie
Les Parfum de Rosine Ballerina No. 4 to kompozycja, gdzie róża jest schowana do tego stopnia, że bez czytania spisu nut można byłoby pominąć jej udział w tworzeniu wrażenia węchowego. Natomiast nie zmienia to faktu, że perfumy te są rewelacyjne, a sam akord białych kwiatów przypomina mi nieco doznania z Peche Cardinal. Na pewno możemy mówić tu o świetlistości, kremowości i bardzo przyjemnym wydźwięku. Co więcej, Delphine Lebeau zredukowała do zera akcenty przybrudzone i zwierzęce, które często są wywoływane przez białe kwiaty.
Z tym wiąże się kolejny aspekt tej mikstury, ponieważ tam, gdzie znajdować się powinny te nieco fizjologiczne nuty, wpleciono wątki kadzidlane i żywiczne. Dzięki temu Ballerina No. 4 zapada w pamięć i nie jest mdłym, nudnym pachnidełkiem, mimo dość bezpiecznego spisu nut. Nie jest absolutnie też tak, że jest woń wprost mroczna i kadzidlana, czy nawet taka jak Ballerina No. 3 – tak nie jest. A nawet jest przeciwnie, bo kiedy nosimy No. 4, to opisać możemy ja jako jasną, kobiecą i szalenie przyjemną. Natomiast te żywiczne wstawki dodają ostrości, pikantności i pewnej elegancji. Kiedy np. Peche Cardinal były erotyczne i seksowane (nie lubię tego słowa, ale tutaj oddaje ono charakter zapachu), to Czwórka jest bardziej formalna i elegancka przez swoje drzewne ostrości. Ale ma też brzoskwinię, co generuje musujące, troszkę świeższe wrażenia.
Ballerina No. 4 raczej trzyma na skórze swój wątek główny, a nie dokonuje rewolucyjnych zmian. Jednocześnie są to perfumy żyjące, które możemy odkrywać podczas noszenia. Ja uwielbiałem testować ten zapach nawet globalnie, bo zawsze potrafił czymś zaskoczyć, chociaż wybitnie nie spełnia on kryterium uniseksowości.
Opinia końcowa o perfumach Les Parfums de Rosine Ballerina No. 4
W całym portfolio francuskiej firmy jest to jedna z najlepszych kompozycji i przykład świetnego zagrania akordem białych kwiatów.





