Premiera bez wyrazu i totalnie zbędna, a miałem nadzieję na męski odpowiednik Libre – że to będzie coś naprawdę WOW!
W praktyce perfumy YSL MYSLF pachną jak skrzyżowanie „zakurzonego drewniaka” i „świeżego sporciaka”. Nijak nie pasują do marki Yves Saint Laurent, a bliżej im do premier letnich firm w stylu Hugo Boss czy Lacoste.
Generyczny akord cytrusowy położono tu na mieszance tanich utrwalaczy. Efektem jest zapach przypominający drogeryjny, męski żel pod prysznic za 5-10 złotych, a nie luksusowe perfumy. Podobne wrażenie występuje też w męskiej szatni na siłowni, gdzie miesza się woń tanich detergentów, kosmetyków kąpielowych i dezodorantów w spreju z nutą tworzyw sztucznych.
Opinia końcowa o perfumach Yves Saint Laurent MYSLF
Co więcej, kompozycja jest niemal martwa. Zbudowano ją jako jednoakordową ze wzrastającym jedynie stopniem przykurzenia. Tak mogłyby też pachnieć perfumy marki Adidas czy inne z niskiej półki.





