
Nigdy kompozycje tej marki nie wzbudzały mojej euforii.
Recenzję tegorocznej nowości – Marc Jacobs Wild Eau de So Intense – traktuję raczej jako spełnienie obowiązku, a nie przyjemność. Przez ostatnie dwa lub trzy miesiące wracałem do tej kompozycji wiele razy i nigdy nie mogłem się zebrać, żeby ją opisać. W zasadzie bardzo przypomina klasyka (Marc Jacobs Daisy Wild), a jedyne różnice, o których mógłbym napisać dotyczą pierwszych kilkunastu minut.
Mam wrażenie, że nowa odsłona faktycznie jest mocniejsza (w sensie projekcji), a do samego akordu bananowego dodano trochę listowia. Pojawiają się tu bowiem tony zielone. To jednak detal i przy ocenie całości absolutnie nie powiedziałbym, że to perfumy zielone. Banan jest mniej maślany, a bardziej ulepny i słodki. Z czasem te różnice się zacierają, może poza samą mocą, która tutaj pozostaje na nieco wyższym poziomie.
Akord kwiatowy przypomina niższej jakości My Way. I to też trochę odróżnia starszą wariację od obecnej.
Opinia końcowa o perfumach Marc Jacobs Daisy Wild Eau So Intense
Na pewno będzie to gratka dla fanów stylu perfum marki Marc Jacobs. Nie ma się jednak, co oszukiwać – to nie jest żadne wielkie dzieło światowej perfumerii, a raczej masówka na dwa-trzy sezony.
Dla mnie testy tych perfum były bardzo męczące, ze względu na brak jakichś szczególnych doznań węchowych.

Kampania perfum Daisy Wild Eau So Intense




