
Co prawda w nowej odsłonie producent nie deklaruje tonów owocowych, tak jak było z Chloe L’Eau de Parfum Intense 2024, ale wciąż są one tu w formie niezmiennej.
Chloe Le Parfum 2025 to przede wszystkim odejście od naturalności, z której słynęła marka, i która wyznaczała ramy większości kompozycji spod jej szyldu. W praktyce jest to idealna kopia wspomnianej wody perfumowana z zeszłego roku, do której dodano waniliowo-paczulowo-tonkowej bazy. To sprawia, że całość jest wyraźnie słodsza. Na szczęście nie robi się z tego gourmand, bo zaschnięte maliny i tony molekuł drzewno-ambrowo-piżmowych trzymają kompozycję w bardziej wytrawnych, momentami kwasowych, choć przykurzonych obszarach.
Można powiedzieć, że jest tu też wrażenie czerwonego pieprzu. Wnosi ta nuta pewną ostrość, pudrowość i ciepło. W praktyce efekt ten pewnie zawdzięczamy jakimś imitacjom róży.
Opinia końcowa o perfumach Chloe Le Parfum
Zdecydowanie nie mogę polecić tej premiery. Chloe wyraźnie traci swój charakter. Zamienia piękno naturalnej róży na masowość molekuł.

Kampania perfum Chloe Le Parfum 2025




