24 marca 2026

Hermes Un Jardin Sous La Mer

Hermes Un Jardin Sous La Mer

To takie trochę straszne, ale spotkałem pierwszy „ogródek” Hermesa, który opisałbym jako bardzo słaby.

I to wcale nie dlatego że jest dość offowy, mineralno-dziwny, bo kontrowersje budził już poprzednik – Un Jardin en Cythere. W przypadku perfum Hermes Un Jardin Sous La Mer moim głównym zarzutem jest nieskomplikowana budowa, której fundamentem są chemiczne, morsko-piżmowe molekuły. Dodatek cytrusów nie ratuje kompozycji, choć przełamuje chemiczność. Niższą jakość w podobnym aspekcie reprezentowały w mojej opinii też dwie inne pozycje tej serii, ale nawet tam nie było aż tak słabo.

Początkowe frakcje Un Jardin Sous La Mer pachną jak muszelki zalanie sokiem cytrynowo-bergamotkowo-limonkowym. Jest to wrażenie agresywne, musujące, trochę pyliste. Razi nos, choć broni się sporą mobilnością. Na tym etapie po prostu nie jest to zapach w moim stylu, ale doceniam. Każda sekunda spycha jednak wrażenie muszelkowe w obszary „tanio-utrwalaczowe”. Najpierw wchodzimy w coś, co przypomina kredę, a później to już idzie po bandzie molekułami drzewno-ambrowo-piżmowymi – rodem z męskiej, taniej perfumerii.

W trzecim akcie pojawia się bardziej solowa bergamotka. Ma wydźwięk bezpieczny, delikatnie słodki. Trochę przypomina bergamotki koncernu Givaudan (np. z Essential Nice Bergamote czy Armani My Way), ale tutaj jej udział w tworzeniu wrażenia nie jest duży. Można obok nuty bergamotkowej poczuć frakcje kwiatowe w formie malutkiego cienia.

Cały czas dominują zakurzono-drzewne akordy, które sprawiają, że całość oceniam negatywnie. Później następuje zjawisko, którego się nie spodziewałem. Nuty cytrusowe z naturalnych zaczynają stawać się detergentowe. Trochę wygląda to tak jakby Christine Nagel postanowiła zrobić eksperyment i dodać do kompozycji syntetyków cytrusowych. Ich się w perfumach nie stosuje lub robi się to rzadko, ponieważ olejki cytrusowe nie są drogie. Syntetyki mają jednak dwie przewagi nad naturalnymi składnikami: 1) to proste molekuły, więc nie zawierają alergenów i związków, na które są nałożone ograniczenia 2) są znacznie bardziej stabilne chemicznie i można nimi nawaniać nawet agresywną chemię gospodarczą (np. Domestos).

I wydźwięk bazowych cytrusów w Un Jardin Sous La Mer jest właśnie taki, jak w agresywnej chemii czyszczącej. Wierzę, że niektórym może się to połączyć z kostkami do toalet. Skojarzenie o tyle cenne, że kostki toaletowe są robione na nośniku mineralnym, więc to ma naprawdę duży sens w kontekście tych perfum.

Opinia końcowa o perfumach Hermes Un Jardin Sous La Mer

Gdybym miał wybrać najsłabszy, najbardziej chemiczny i tanio brzmiący zapach marki Hermes, to byłby to właśnie Un Jardin Sous Le Mer.

Kampania perfum Un Jardin Sous La Mer

Hermes Un Jardin Sous La Mer perfumy

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjlane pochodzą ze strony hermes.com

Najważniejsze cechy:

charakter: cytrusowo-mineralny

Charakterystyka:

Nuty: bergamotka, piżmo, orzech tamanu, akord mineralny, akord ambrowy, ylang ylang, tiara, akord słony

Rok premiery: 2026

Twórca: Christine Nagel

Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL

Trwałość: dobra, około 5-6 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
10 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Ola
Ola
2 miesiące temu

Dzięki Panie Marcinie. Recenzja utwierdziła mnie tylko, że to raczej nie moje klimaty. Szczególnie po tym, co Pan napisał o tej „detergentowej” nucie… no to już wiem, że byśmy się nie polubili.
A tak z ciekawości – zna Pan coś w klimacie morsko-mineralnym, ale bardziej „skórnym” i miękkim, bez tej chemicznej świeżości?

Chris
Chris
1 miesiąc temu
Odpowiedź do  Ola

Może się teraz wygłupię… dla mojego nosa ten lub a’la tenże wątek, mają przedziwnie przyjemne Beach Hut Man Amouage, choć przez wielu uważane za zupełnie inny gatunek i wręcz znienawidzone swoją intensywnością, to ja czuję się tam bardzo w minerałach.

Oraz Giardini di Toscana Blu Mare już o zdecydowanie przyjaźniejszej naturze (przynajmniej średnia opinii jakie znam, może o tym świadczyć).

Zetknąłem się ostatnio także z Mìneir Miller Harris, który ostatecznie nie przekonał, niemniej wiem, że może się podobać.

Wiosenna
Wiosenna
2 miesiące temu

Panie Marcinie, jakie propozycje na sezon wiosenny, z dużą dozą zieleni i bez dużej dawki upojnych, migrogennych kwiatów?
Zakupiłam sobie nową truskawkę od Elizabeth Arden, ale zawód po całości 😞 ani to truskawka, ani bazylia, dziwna to herbatka, słaba bez wyrazu.

Wiosenna
Wiosenna
2 miesiące temu

Gruszkę od Arden już przerabiałam, szukam czegoś nowego 😀 Figa niedostępna, ale mam jeszcze trochę we flakonie, Bvlgari Omnia Paraiba mi się marzy, ale muszę zapomnieć 😉

Wiosenna
Wiosenna
2 miesiące temu

Nil…, no może faktycznie nie ma co szukać za daleko… 😀

Wiosenna
Wiosenna
1 miesiąc temu

Dziękuję za polecajki 👍

Monika
Monika
2 miesiące temu

O jak ja czekałam na tę recenzję… Pierwszy mój komentarz po powąchaniu tych perfum dotyczył właśnie zapachu z toalety…Czyli nie jestem sama w mojej ocenie. A poprzednie Un Jardin en Cythere uwielbiam, tym bardziej mi przykro, ze te są niewypałem