
Marka Penhaligon’s mocno osadziła ostatnie nowości w klimatach męsko-zielonych. Tą drogą szedł The Cut czy Fortuitous Finley.
I również Penhaligon’s Bold Blend należy do tej grupy. Jednak z tej trójki wydaje mi się kompozycją najniższej jakości. Jest po prostu fiołkowo-szałwiowy, ale bez dodatkowych wrażeń, które wzbogacały przekazy poprzedników. Co więcej, w klasycznie męskim, eleganckim akordzie pojawia się sporo, mniej szlachetnej drzewności w stylu syntetyków drewna sandałowego. To może rodzić pewne kwaskowe, kiszone wręcz skojarzenia. Do tego dochodzi element przykurzony. Kompozycja ma ten drzewno-syntetyczny niuans od samego początku. Nie brzmi to szlachetnie. Pojawia się też akcent wodny, ale znacznie słabszy niż w Fortuitous Finley.
Dodatkowo, premiera po 2-3 godzinach traci animusz i nawet fiołkowo-szałwiowy akcent przygasa, wietrzeje. Wzrasta zaś komponenta tanio-utrwalaczowa. Jest tam pewna zielona ostrość. Zapewne pochodzi od cyprysa, ale nie zmienia charakteru całości.
Opinia końcowa o perfumach Bold Blend
To poprawny zapach, ale bez historii. Na tle zbliżonych poprzedników wypada słabiej.

Kampania perfum Bold Blend




