
Kolejna nowość od Memo. Ostatnio coś ich dużo, ale ta po raz kolejny jest ciekawa.
Być może znaczenie ma to, że zapach Red Island znowu zrobiła Alienor Massenet. W praktyce to gęsta, wytrawna kompozycja, która łączy tony orientalne z elementami mrocznego gourmand. Z jednej strony może kojarzyć się z Nicolai Caravanserail, z drugiej – z Clive Christian Out of the Blue. W mojej ocenie nie jest tak dobra jak wspomniana dwójka, ale ma swój charakter i spory poziom oryginalności. A to zawsze zaleta.
Zapach łączy też tony paczuli i wanilii, nieco w stylu Babycat lub Eau d’Ombre Leather. Ma w sobie pewną metaliczność tonki, która jednocześnie nie ma marcepanowo-kumarynowego wydźwięku. Perfumy opisałbym przy tym jako sypkie i pyliste jak kopce wysuszonego, gorzkiego kakao. To z kolei sprawia, że kompozycja ma sporą moc (jednak na ten spis nut wiele osób uzna zapewne przeciwnie), ale nie jest ulepna, sztuczna czy inwazyjna. Pięknie układa się na skórze i prezentuje konstrukcję wielkiej wartości.
Nosząc Red Island globalnie wpadło mi do głowy porównanie z Angelem, którego ktoś pozbawił cukru. Akcenty słodowe, dymno-karmelowe i paczulowe tworzą wrażenie bardzo charakterystyczne, ale cały czas pozostają niesłodkie. Kompozycja przy tym pozostaje gładka, bez ostrości. Z czasem pokazuje pewną dymność, ale to bardziej subtelny woal z ogrzanych przypraw, a nie z żywic.
Tym razem Memo prezentuje zapach nie jakoś bardzo zmienny, ale bez wątpienia jakościowy. Nawet w bazie są to perfumy piękne, z logicznie utrzymanym połączeniem między głową, sercem i fundamentem. Nie pachną tanio i nie pokazują się w nich żadne sztuczności za co markę Memo uwielbiam.
Co więcej, w przyprawowej wytrawności pojawia się szlachetnie zinterpretowane drewno sandałowe z odrobiną, ociupińką dosłownie słodyczy. Tutaj też wpada do głowy porównanie z Serge Lutens Feminite du Bois.
Opinia końcowa o perfumach Memo Red Island
Nie są to może najbardziej zjawiskowe perfumy w ofercie marki, ale trzymają jej wysoki poziom. Premiera ta jest bardzo dobre – i dobrze zrobiona, i brzmiąca naturalnie.

Kampania perfum Red Island




