
Czas na trzecią i ostatnią ze smakowitych kompozycji od Mugler. O Ananasie i Pistacji już pisałem.
Dzisiaj o Mugler Starlicious Berry Licorice, które wcale takie „licorice” nie są. Początek mają kwaśno-owocowy, drinkowy, cytrusowy. Iskrzy to w rytmie bezalkoholowych koktajli robionych na barwionych napojach dla dzieci. I brzmi wybitnie niskopółkowo.
Następnie mamy wejście w tony mdło-waniliowe ze sporą dozą zakurzonej słodyczy. A jeszcze dalej żywo przypomina to podróbkę Burberry Her (z nawiązaniem do akordu Baccarat Rouge 540). I tutaj pojawia się ta sztuczna nuta truskawkowo-śmiatankowa, ale jej wydźwięk jest tak tani, że szkoda nawet o tym pisać.
Opinia końcowa o perfumach Mugler Starlicious Berry Licorice
Bardzo słaby zapach. Nie do zapamiętania. Mógłby stanąć na najniższej półce w drogerii.

Kampania perfum Starlicious Berry Licorice




