
Każda pozycja z tej kolekcji wzbudza wielkie emocje.
Zatem nie mogło zabraknąć na blogu i najnowszej wariacji – Dior Sauvage Extrait. Na początku, tytułem wyjaśnienia, napiszę, że pod żadnym pozorem nie jest to „ekstrakt perfum” wody toaletowej lub perfumowanej. To zupełnie nowa kompozycja, która jednak ma wyraźne, wspólne wątki z klasykiem (Dior Sauvage Eau de Toilette) oraz odsłoną Elixir.
Co więcej, mógłbym też napisać, że Dior Sauvage Extrait jest odpowiedzią na Chanel Bleu de Chanel L’Exclusif. To uzasadnione porównanie, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak wielkie znaczenie w obu ma paczula, lawenda i cedr. Sam wydźwięk tych nut – suchy, nadpalany, ziołowy – też potęguje to wrażenie.
Extrait rozpoczyna się jednak masowo i dość tanio, choć mocno. Na tym etapie nie widzę żadnych elementów, o których mówią oficjalne materiały. Co więcej, jest tam woń stylizowana na coś, co ma tony wodne, metaliczne o wielkim stopniu agresji z dużą ilością bergamotki. Tak mogłyby pachnieć Acqua di Gio, które spłonęły w wielkim pożarze.
Później wchodzimy w tony klasycznego Sauvage, które wzbogacone są wątkami szorskiego fougere. To zabieg, który miał miejsce u Chanel. L’Exclusif prezentował się jednak o kilka klas lepiej. Też miał wielką moc, ale było w nim czuć szlachetną naturalność. A tutaj wygląda to trochę tak jakby każda z nut podrasowano jakimś plastikiem lub skondensowanym aromatem popiołu wrzuconego do morza.
Po czterech godzinach od aplikacji pojawiają się obiecywane tony zwierzęco-fekalne oraz, trochę wcześniej i obok nich, akordy dymne w typie Amouage Interlude (czyli kolejna „inspiracja”). Problem polega na tym, że one są jakby wzięte żywcem z tańszych marek arabskich. W efekcie nie zbliżam się ani do jakości Interlude, ani do doznań prawdziwej żywicy agarowej. Dalej jednak mamy koktajl świeżych molekuł, który zapewnia kompozycji niebywałą siłę i nośność. To coś takiego metaliczno-industrialnego z kroplą aromatu stajni.
Opinia końcowa o perfumach Dior Sauvage Extrait
Na pewno zapach ten odniesie wielki sukces komercyjny, ale nie ma w nim tej szlachetności i klasy, którą odnalazłem w Bleu de Chanel L’Exclusif.
Wydaje mi się, że nowa wersja powstała jako jednoczesna odpowiedź marki Dior na popularność arabskich kompozycji i premiery Chanel sprzed roku. Na pewno fani kolekcji Sauvage będą zadowoleni z tej kompozycji, choć w mojej ocenie nie dorównuje konkurencji.
Wysoką ocenę przyznałem ze względu na oryginalną konstrukcję i bardzo ciekawą grę nut.

Kampania perfum Dior Sauvage Extrait




