
Kolejna minirecenzja z cyklu włoskiego dotyczy Frais Monde Rosa Rossa lub Red Rose.
Zapach ten kojarzy mi się z klasycznie zrobioną różą ze składników syntetycznych i tańszych naturalnych. Chodzi o to, że w firmach zapachowych (w tym w polskiej Pollenie Aromie) uczy się perfumiarzy rekonstrukcji naturalnych (i drogich) składników przy użyciu tych o większej dostępności. Frais Monde Rosa Rossa pachnie właśnie jak taka odtworzona róża.
Powiem więcej – to jest naprawdę dobrze ukuta róża – być może z niewielką ilością naturalnego olejku z róży damasceńskiej. Obstawiałbym jednak ilości marketingowe tej ingrediencji, a większą ilość olejku geraniowego. Efekt jest jednak taki, że kompozycja Frais Monde żyje na skórze. Zmienia się. Klimat różany trzyma bez przerwy.
Poczujemy tu tony pudrowe, owocowe, cytrusowe, drzewne. Pod tym względem to sztuka zrobić taką różę z tańszych odpowiedników. Oczywiście, nie łudźmy się, że to druga Nahema, ale Red Rose nie jest złym produktem.
Opinia końcowa o Frais Monde Rosa Rossa (Red Rose)
Te perfumy są dowodem na to, że nawet z niedrogich składników można wyczarować coś ciekawego. Potrzeba do tego pomysłu, umiejętności i wiedzy.




