
O Lemon Dulci już było, więc czas na najnowsze perfumy z „wesołej” serii.
Chopard Happy Bigaradia to kompozycja poświęcona neroli. Kwiat gorzkiej pomarańczy nie jest w Polsce cenioną nutą, ale odsłona zaprezentowana przez Dorę Baghriche jest ponadprzeciętnie dobra. Po testach można jasno stwierdzić, że obcujemy z perfumami naturalnymi, w których ilość niesyntetycznych składników jest znacznie większa niż średnia dla perfumerii.
Nie od razu jednak zapach rzuca na kolana. Początek ma wręcz słaby, wtórny. Może nie jest jakiś tragiczny, ale umyka w gąszczu innych premier. To zaś sprawia, że można łatwo i niesprawiedliwie odrzucić to małe dzieło sztuki. Mijające sekundy i minuty również nie odkrywają całego piękna, ponieważ na to trzeba poczekać pół godziny czy godzinę.

Wówczas Bigaradia rozkręca się. Rzuca iskrami, zieleni się w wiosennym stylu, a przy tym pozostaje wciąż poświęcona neroli. Nie jest to jednak neroli kolońskie i ostre tak jak Neroli Portofino. Nie jest też po prostu pudrowe lub staroświeckie. Sam jeden akord doprowadzono do perfekcji przez zaakcentowanie chyba wszystkich możliwych wątków tej ingrediencji. Cały czas Chopard utrzymuje swoją wariację w obszarze lekkim i świeżym. To ciekawe, bo nawet cienie mocniejszych twarzy (np. buduarowego kwiatu pomarańczy) są tutaj niczym drobne, kunsztowne zdobienia, które nie zmieniają charakteru całości, ale urozmaicają go. Z tego powodu Bigaradia nie jest jakimś tam świeżakiem (jak choćby Lemon Dulci), a perfumami na cały etat.

Co najważniejsze, baza również trzyma klimat neroli. Nie wychodzą tam żadne tańsze niuanse. To element, który łączy zapach Choparda z Abercrombie&Fitch First Instinct Sheer. Oba pachnidła są na podobnym poziomie, choć Bigardia wydaje się bardziej stonowana i spokojniejsza. Nie ma w niej efektu wow od pierwszego psiknięcia, ale po dłuższym używaniu zaskakuje naturalnością w stopniu większym od konkurencji.
Opinia końcowa o perfumach Chopard Happy Bigaradia
Kolejna ciekawa odsłona kwiatu pomarańczy w naturalnej formie. Polecam testy, ponieważ słaby początek to tylko „zmyłka”.




