7 marca 2020

Carolina Herrera 212 VIP Rose Red

Carolina Herrera 212 VIP Rose Red

Cóż tu za malinki wyrosły?

Carolina Herrera 212 VIP Rose Red to pozornie kolejne nudne perfumy bazujące na znanym już duecie róża-malina. W rzeczywistości to kompozycja, którą warto poznać. Jest owocowa, nie tak bardzo słodka, do tego drzewna i pudrowa. Szalenie kobieca.

Ścisły początek ma nawet tani i nieco odpustowy. W pierwszych momentach może wydać się zasłodzonym plastikiem, lecz to złudne wrażenie, które szybko umyka. Poziom cukru zresztą szybko się zmniejsza. Przy tym procesie wzrasta też naturalność kompozycji, co dla mnie jest wielkim plusem.

Uprzedzam również, że fankom poprzednich edycji 212 VIP (które były olfaktorycznymi hipoptamami) może nie spodobać się fakt mniejszej projekcji, mocy tych perfum. 212 VIP Rose Red szybko cichną na skórze, ale detale gry to rekompensują z nawiązką. Już po minucie malina sprawia wrażenie przyprószonej czerwonym pieprzem. Jest nieco pudrowa. Ma w sobie też słodycz, ale nie tak inwazyjną. Skojarzenia landrynkowe nie powinny od tej chwili już występować. Czuć w malinie pewne elementy winne, cierpkie. Wtóruje jej jak równa róża w słodszej, niezielonej i nie do końca konfiturowej formie. To kolejna zaleta.

212 VIP Rose Red 80 mL

Po powiedzmy godzinie czy dwóch udało się te perfumy zatrzymać na jednym obrazie, który nie jest płaski i zachowuje pewną mobilność. To obraz szczególny. Wyobraźmy sobie nie do końca dojrzałe maliny, ale jednocześnie nieco zasuszone, najlepiej w kobiałce. Następnie wyobraźmy sobie jeszcze , że dno kobiałki jest nasączone płynem (najlepiej wodą różaną) z dodatkiem nut deklarowanych przez markę Carolina Herrera, czyli tiramisu, przypraw korzennych, paczuli, jakichś drewienek.

My wąchamy te maliny od góry i nie jesteśmy w stanie rozpoznać pojedynczych nut. Jednocześnie mamy świadomość, że do naszego nosa dociera nie czysty aromat malin, ale podbity jakimiś orientalnymi, bogatszymi tonami z dna kobiałki. Są one mało inwazyjne, ale sprawiają, że zapach staje się tajemniczy, intrygujący. 212 VIP Rose Red nie są w tym momencie jednostajne. Cień orientu staje się raz słodszy, innym razem wytrawny i zmienia finalny obraz maliny i róży odczuwany przez nasz nos.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że tak się dzieje do samej bazy.

Absolutnie nie wchodzimy w klimaty gourmandowe (smakowite) znane choćby z Dolce&Gabbana The Only One 2.

Opinia końcowa o perfumach Carolina Herrera 212 VIP Rose Red

Bardzo dobrze skonstruowana kompozycja zapachowa, które w kategorii malinowej prezentuje się wybornie. Tylko nie należy się zrażać słabszą niż u poprzedników projekcją i tym, że nie jest aż tak słodka jak inne wersje z serii 212 VIP.

Kampania perfum Carolina Herrera 212 VIP Rose Red

Zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony carolinaherrera.com

Najważniejsze cechy:

charakter: owocowy

  • +/- mniejsza moc niż w przypadku poprzedników z serii 212 VIP
  • – dość syntetyczny początek
  • + ciekawy obraz niesłodkich malin przemycony do późnej bazy

Charakterystyka:

Nuty: malina, róża, tiramisu, przyprawy, akord drzewny, paczula, piżmo

Rok premiery: 2020

Twórca: b.d.

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 80 i 125 mL; edycja limitowana

Trwałość: dobra, około 6-7 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

9
Dodaj komentarz

Please Login to comment
avatar
6 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
LogicMarcin Budzyk-WermińskiLogicWiosennaEwa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Ola
Gość
Ola

Zaciekawił mnie Pan tą recenzją. Człowiek tęskni za czymś nowym i nieplastikowym…sama bym nie sięgnęła po zapach mając w pamięci te – jak Pan ujął-„oflaktoryczne hipopotamy” rodziny CH 212.
Skuszę się na testy:)

Marta
Gość
Marta

Cieszę się, że zapach został oceniony tak wysoko. Uważam, że jest tego wart, zrobił na mnie duże wrażenie. Szkoda tylko, że cena za 80 ml wynosi prawie 500 zł

Ewa
Gość
Ewa

Dziękuję za recenzję.
Chciałabym jeszcze zapytać czy na blogu pojawił się już kiedyś opis perfum Apres l’Ondee Guerlaina, a jeśli nie, czy planuje Pan ich ocenę? Pytam, ponieważ słyszałam, że podobno mają być wycofane z produkcji, a nie miałam okazji ich poznać. Czy warto?

Wiosenna
Gość
Wiosenna

Hm, dla mnie róża to jeden z najtrudniejszych wątków zapachowych. Z dotychczas poznanych najbardziej urzekła mnie okraszona ciepłą maliną DKNY NY i Nina Elixir, i przydymiona róża Kenzo Madly Oud. Trudno mi znaleźć naturalny zapach ogrodowej róży. Tę wyżej opisaną chętnie poznam. Ciepło pozdrawiam ☺! Wiosenna

Wiosenna
Gość
Wiosenna

A to ciekawe skąd ja w tej Ninie Elixir różę wzięłam, bo w składzie jej nie ma… a jakoś z zapachem róży mi się kojarzy 😆

Logic
Gość
Logic

A co z wersją Black red man ?