
W męskiej odsłonie dzieje się zdecydowanie więcej i lepiej niż w damskiej, o której pisałem niedawno.
Davidoff Cool Elixir Man (for Men) to woń mocna, słodko-drzewna, która reklamowana jest hasłem oudu w spisie nut. Oudowy to ten zapach nie jest w ogóle albo w jakimś minimalnym stopniu. I na pewno nie jest to żaden oud naturalny, a bardziej wyobrażenie tej nuty za pomocą innych składników, naturalnych i syntetycznych. Warto jednak podkreślić już na wstępie, że nie są to perfumy, które przypominają tanio-zakurzone oudowce, które 10-15 lat temu dominowały na męskich, mainstreamowych półkach. W tym przypadku konstrukcja i interpretacja żywiczności stoi na wyraźnie wyższym poziomie.
Pamiętam, że po pierwszym teście kompozycja skojarzyła mi się Dior Sauvage Elixir. Klimaty oby pozycji są podobne, ale same zapachy jednak wyraźnie się różnią. Cool Elixir Man to woń bardziej dorosła, do której dodano pół kropli dawnego Davidoff Zino (mam nadzieję, że w dzisiejszych czasach panowie jeszcze znają ten zapach). Davidoff w swojej formule przemyca pewne wspomnienie akordu klasycznego fougere z ostrą lawendą. Natomiast jako całość nie są to perfumy retro, ponieważ jest w nich dużo współczesnej słodyczy (w stylu słodziak-ulepiak) oraz dużo papirusowej żywiczności (zakładam, że to właśnie deklarowany „oud”).
Ścisły start zaskakuje słodkością konfiturowej róży zmieszanej z cynamonem i wanilią. Momentami przypomina to Moschino Boy Toy. Mamy też pewne frakcje z Jean Paul Gaultier Le Male – tych klasycznych, kukdjianowskich, ze scukrzoną miętą i wonią barberskich kosmetyków. W żadnym momencie nie jest to woń ulepna czy tania. Być może przez dużą ilość cedru. I to nie to nie tylko tańszego amerykańskiego, ale i tego atlaskiego.
Nawet w bazie nie wchodzimy w obszary tanie i chemiczne. Co prawda słodycz traci nieco szlachetności, ale wątki drzewne i „z brodą” trzymają fason. W kompozycji wykorzystano prawdziwy absolut mchu, co jest rzadkością w dzisiejszych czasach. To budzi podziw.
Opinia końcowa o perfumach Davidoff Cool Elixir Men
To bardzo ciekawa kompozycja, która bazuje na składnikach, które zazwyczaj obserwujemy w perfumach niszowych. Już sama kreacja akordu cedrowego na kanwie prawdziwego cedru atlaskiego, a nie tylko cedru wirginijskiego (lub w ogóle samych molekuł), jest rzadkością na tej półce cenowej.
Już po pierwszej aplikacji (jeszcze chyba blotterowej) odniosłem wrażenie, że to kompozycja wysokiej jakości, która bardzo wyróżnia się na tle tego, co prezentuje mainstream.

Kampania perfum Cool Elixir for Men




