10 sierpnia 2025

Burberry Goddess Parfum

Burberry Goddess Parfum

Trzecia wersja mocno nawiązuje do klimatu rodziny, zwłaszcza odsłony Intense.

Kiedy jednak wgryziemy się w kompozycję Burberry Goddess Parfum, to powinniśmy zobaczyć kilka detali, który są ciekawe. Naturalna, ostro-apteczna lawenda rozpoczyna opowieść. To wielki plus, bo aromat taki nie jest czymś popularnym w mainstreamie, a już na pewno nie w perfumach damskich. Bardzo podobny był zresztą w poprzedniej wariacji.

Po krótkim czasie dochodzi do tego dojrzała, ale i kwaśna malina z dodatkiem wpół wysuszonych skórek cytrusów. Nie jest na szczęście ani przesłodzona, ani sztuczna. Zatem Burberry zdobywa kolejny plusik. Wypada też powiedzieć, że gra maliny z lawendą osadzona jest w ramach wytrawno-zimnych. To trochę tak jakby zimą zepsuło się ogrzewanie w aptece, w której składowane są malinowe herbaty i olejki lawendowe. Po czasie kompozycja się oczywiście ociepla, ale początek nazwałbym zimnym, choć mocnym.

Później perfumy zyskują odcień książkowo-skórzany, może nawet minimalnie drapiąco-szyprowy. To na pewno nie jest milutka wanilia połączona z cieplutką skórą, choć zapach nie jest przesadnie offowy. Nie porównałbym go też do klasyków tego połączenia: YSL Babycat czy Tom Ford Eau de Ombre Leather, ponieważ Amandine Clerc Marie poszła swoją drogą wyznaczoną w poprzedniej wersji. W zasadzie dalsze akordy Burberry Goddess Parfum przypominają odsłonę Intense, ale bez nadmiaru miodowości i ostrości. Zapach jest bardziej obły, ale też przypomina książki obite w skórę. I o ile początek był zimową apteką bez ogrzewania, to baza byłaby biblioteką z dogasającym kominkiem i ledwie echem zasuszonych ziół. Dodatkowo, kojarzy mi się to z wanilią wysypaną na ciepły piasek po zachodzie słońca…

Ponadto zaznaczyłbym, że w tym pozornie sielankowym obrazie fundamentu pojawiają się też wątki bardziej ostre, jakby paczula, jakby drzazgi jakichś drewienek, może nawet cień przypraw. I mimo że formuła bazuje na ISO E Super, to nie jest to składnik wybijający się w jakichś sztucznych kurantach. Najpóźniejsza część perfum pozostaje ambitna i logicznie związana z klimatem rodziny Goddess. Może tylko minimalnie się przykurzy, ale bez żadnej tragedii. Na pewno w tym aspekcie jest lepiej niż w Intense.

Opinia końcowa o perfumach Burberry Goddess Parfum

Przy teście pobieżnym można uznać tę wersję za bardzo podobną do Intense. Dalsze fazy ujawniają jednak znaczące różnice. Stąd też powiedziałbym, że Goddess Parfum można rozpatrywać jako woń uniseks, ponieważ akordy późnego serca i bazy mają wyraźny męski pierwiastek.

Kampania perfum Goddess Parfum

Burberry Goddess Parfum perfumy damskie

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony burberry.com

Najważniejsze cechy:

charakter: waniliowy

  • +/- mało nawiązań do klasyka (pierwszej odsłony)
  • + ciekawa, zmienna odsłona wanilii połączonej ze skórą
  • + wartościowa nuta lawendy w akordzie głowy

Charakterystyka:

Nuty: wanilia, zamsz, lawenda, paczula, ISO E Super, cytrusy, cynamon

Rok premiery: 2025

Twórca: Amandine Clerc Marie

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL

 

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
11 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Mariusz
Mariusz
8 miesiące temu

apteczna lawenda? Czyżby jakis naturalny olejek?

Mariusz
Mariusz
8 miesiące temu

To jestem ciekaw bardzo tych perfum, bo jestem w posiadaniu kilku naturalnych olejków z lawendy min. Grosso, Siesty i jakies tam francuskiej. Do czego zmierzam. W np. Azzaro sport men jest glownie nuta lawendy, która w ogóle nie pachnie jak lawenda, która znam z olejków czy np.z sauvage elixir (rozumiem sztukę perfumeryjna, ale no to jest coś innego najpewniej syntetycznego) dlatego musze je sprawdzic

Mariusz
Mariusz
8 miesiące temu

Panie Marcinie. Dałem psika na blotter, nie czuję tej lawendy , jest szansa,że na skórze byłoby inaczej?

Mariusz
Mariusz
8 miesiące temu
Odpowiedź do  Mariusz

Co by nie było perfumy piękne i trwałe

Ewa
Ewa
8 miesiące temu

Czy będzie recenzja la vie est belle vanilla nude ?

Dobrusia
Dobrusia
8 miesiące temu

Burberry już raz zrobiło świetną lawendę w The Rythm EDT …jeszcze mam ostatnie pół flakonu…

Ewa
Ewa
8 miesiące temu

Malina i lawenda …brzmi jak połączenie z mojego osobistego koszmaru perfumowego, ale przetestuję 🙂

Ewa
Ewa
8 miesiące temu
Odpowiedź do  Ewa

Dziś przetestowałam… duże NIE, ale polecam testowanie. Ja pozostanę przy wersji pierwotnej

Anna
Anna
7 miesiące temu

Właśnie testuję, początek od razu mnie odrzucił i bym je pożegnała, ale w bazie jest coś takiego co bardzo mi przypomina i bardzo chciałabym to zidentyfikować i znaleźć coś co będzie miało właśnie tę głębię. Mam niewprawiony nos i nie umiem tego nazwać lekko drażniące może faktycznie to chodzi o ISO/skóra, kiedyś testowałam molecule, może to? ale nie jestem pewna Pomocy ????

Anna
Anna
7 miesiące temu
Odpowiedź do  Anna

Przypomniałam sobie co mi to przypomina, jednak dalej nie wiem w jakich perfumach mogłabym szukać. To taka sucha cierpkość na dnie. Gdy jeszcze vapowalam używałam na początku olejku o aromacie granatów. I to było to. Tylko nie wiem co za ten aromat odpowiada i czy ma to jakieś przełożenie na perfumy.