
Domyślam się, że to będzie ważny zapach i pachnidło, które zostanie zapamiętane.
Quentin Bisch postanowił bowiem przemycić akord niszowy wyznaczony przez Xerjoff Erba Pura i włożyć go do perfum klasyfikowanych jako męskie – Rabanne 1 Million Black. To dość odważne posunięcie, ponieważ gdybym wąchał ten zapach w ciemno, to chyba bym powiedział, że to produkt dla kobiet. Oprócz tej agresywnej, piżmowo-ambrowo-drzewno-tropikalnej bazy (czyli akordu erbapurowego) mamy tutaj słodycz ananasów na rumowo-drzewnym tle, którą mogliśmy poznać w Nicolai Pavlova.
Pewnym plusem, który łatwo zauważyć, jest duża ilość skoncentrowanych olejków cytrusowych w akordzie głowy. To absolutnie nie jest wrażenie świeżości czy kolońskości. Chodzi bardziej o to, że początek może przywoływać Erba Purę z dodatkiem limoncello lub innych, naturalnych likierów cytrusowych.
Później kompozycja tonuje się, ale nie przypomina ani klasycznego, cynamonowego 1 Million (tego pierwszego, prehistorycznego), ani nowego klasyka – Million Gold (z 2024 roku, który pachniał fiołkowo-drzewnie). Bomba tropikalno-erbapurowa nieco się urozmaica i na pierwszy plan wychodzą lody waniliowe z duża ilością syropu anansowego. Później wędrujemy w kierunku ananasów kandyzowanych. Następnie woda odparowuje, a całość zaczyna karmelizować. Nie dochodzimy do momentu zwęglania lub jakiegoś ekstremalnego zagęszczenia, ponieważ kompozycja wydaje się być rozmywana molekułami ambrowo-piżmowo-kumarynowymi.
Jeśli poczekamy dłużej, to zobaczymy, że rośnie efekt takiej klasycznej kumarynowo-waniliowej słodyczy znanej z wielu męskich premier, ale daleki byłbym, żeby o 1 Million Black powiedzieć, że jest nudnym słodziakiem-ulepiakiem. To jest kompozycyjnie coś nowego, zaskakującego. Testowanie tych perfum było dla mnie niezwykle ciekawe, ponieważ Quentin Bisch pokazał coś, czego jeszcze na rynku nie było.
Natomiast najgłębsza baza jest już wyraźnie generyczna, choć nie niweczy punktów zdobytych na wcześniejszych etapach.
Opinia końcowa o perfumach Rabanne 1 Million Black
Co więcej, wydaje mi się, że ten zapach jest złożony pod kątem technicznym. Widać, że powstał od podstaw i że nie jest bezpośrednią kopią żadnych ze znanych mi perfum męskich. Na pewno go zapamiętam, a to już jest wielka rzecz w zalewie słodziakowatych klonów typu Valentino Vendetta Uomo.

Kampania perfum 1 Million Black




