
Fierezza to zapach ostry, wytrawny, suchy i morski. Dużo z nim drewna i kadzidła, lecz w formie mało naturalnej.
Kompozycja ma wyraźnie męski przechył. Łączy w sobie pierwiastki metaliczno-morskie, które znane są w mainstreamie od lat 90. (to nie jest jednak wada) z akordem słono-morskim wyznaczonym przez Acqua di Sale, Megamare czy Carthusia Ammare. Do tego dochodzi mnóstwo suchego kadzidła w nieco pudrowej formie. Tutaj z kolei przypomina mi się Amouage Lineage. Na papierze wygląda na to, że Xerjoff Fierezza powinno być świetnym zapachem.
Wadą zasadniczą tych perfum jest to, że pachną bardzo w stylu arabskich odpowiedników. Gdybym powąchał tę kompozycję w ciemno, to naprawdę powiedziałbym, że to jakiś odpowiednik zrobiony przez jedną z dubajskich firm. Każda z nut brzmi ostro, agresywnie i mało naturalnie. Nie ma tu finenzji czy elegancji. Jest za to taki kadzidlano-morski toporek.
Z czasem wychodzi mnóstwo molekuł drzewno-ambrowo-piżmowych z dodatkiem takiej mdłej, tępej słodyczy.
Z drugiej strony, jeśli pochodzimy w tych perfumach dłużej, to zaobserwujemy coś na kształt mszysto-paczulowego rdzenia. Pojawia się tam cień przypraw i nuty białych kwiatów rodem z męskich szyprów lat 70. czy 80. To dopracowany akord, który kończy się miękkim sandałowcem z cieniem akcentu barberskiego.
Opinia końcowa o perfumach Xerjoff Fierezza
Xerjoff Fierezza to zatem zapach trudny do jednoznacznej oceny. Jest w nim dużo różnych elementów, więc doceniam stopień złożoności. Natomiast nie mogę przejść obojętnie nad zabiegiem „uarabienia” formuły, bo brzmi to po prostu tanio i chemicznie.

Kampania perfum Fierezza




