
Marka Eau d’Italie, która jest w Impressium od długiego czasu obchodzi swoje 15. urodziny.
Z tej okazji debiutują nowe perfumy. Są to Eau d’Italie Easy to Love.
Cóż mogę powiedzieć? Ta firma ma swojej ofercie zapachy fenomenalne, których autorem w większości jest Bertrand Duchaufour. Są to oparte na tonach drzewnych: Bois d’Ombrie, Baume du Doge, Paestum Rose oraz świeże: klasyczne Eau d’Italie i Magnolia Romana. Później poziom marki spadł, choć wciąż zdarzały się perełki: Graine de Joie czy Acqua Decima.
Easy to Love nie jest, niestety, żadnym skarbem. To woń chemiczna, lekko słodka, lekko kwiatowa, a w bazie porażająca tanią chemią. Nie niesie też tej przyjemność używania, która była charakterystyczna choćby dla Fior Fiore.

Początek jest w miarę niezły. Musuje, zieleni się słodyczą nie do końca dojrzałych owoców. Już po 20 minutach robi się z tego tragedia chińskiego laboratorium. Nie odnajduję jednak w Easy to Love tej naturalności, która powinna być koronną cechą wszystkich tego typu perfum (weźmy choćby serię Aqua Allegoria – Limon Verde, Herba Fresca czy RBR Allegria). Tym razem Eau d’Italie bierze ciekawe składniki i nakłada na nie filtr „drogeryjności”.
Co więcej, perfumy, choć niezbyt trwałe, mają bardzo mocno zaznaczony akord syntetycznych utrwalaczy w bazie. To jest wadą znaczącą.
Opinia końcowa o perfumach Eau d’Italie Easy to Love
Ciekawy, zielono-soczysty początek jest mirażem, pewnym nawet oszustwem. Później kompozycja robi się tuzinkowa i chemiczna. Szkoda, że marka podąża tą drogą.




