12 listopada 2014
Serge Lutens L’orpheline Nowe perfumy marki Serge Lutens jakiś czas temu zadebiutowały w niektórych polskich perfumeriach. L’orpheline wzbudza raczej pozytywne odczucia, więc i ja zdecydowałem się na testy. Na pewno jest to woń kadzidlana. Z początku świdrująca i ostra (pewnie wzbogacona cytrusami), później lekko dymiąca, wysłodzona i subtelna. Niestety, znacznie słabiej wypada baza, w której […]
10 kwietnia 2014
Ebanol – molekuła, która do perfum wniosła szlachetny aromat olejku z drewna sandałowca. Naturalny olejek z sandałowca białego to jeden z najdroższych składników w warsztacie perfumiarza. Nie dziwi więc fakt, że chemicy od lat poszukiwali substancji, które mogłyby go zastąpić, i które wciąż pachniałyby ambitnie i szlachetnie. Dziś znamy wiele molekuł, które dość udanie odwzorowują […]
29 września 2013
Czekoladowe Wzgórza to jedna z wizytówek Filipin. Wielka odległość, jak dzieli nas od tego kraju, sprawia, że pewnie nie wszyscy znają to bajeczne miejsce. Dziś postanowiłem w skrócie o nim opowiedzieć. Czekoladę bowiem lubimy wszyscy. 🙂 Jak powstały Czekoladowe Wzgórza? Jedna z legend mówi, że miejsce to jest POBOJOWISKIEM. Dwóch Olbrzymów miało stoczyć tutaj epicki […]
6 marca 2013
Nazwa niech idzie precz. Hołd dla mieszkanki sowieckiego Berlina również. Lutens, flakon, Sheldrake i cała otoczka też. Zostaje zapach.Ten jest prosty. Bardzo prosty. Dla mnie jest wręcz zajawką Tea Rose lub genialnej Une Rose Chypree Tauera. Jest w tej róży wyraźny pierwiastek retro, coś z poprzedniej epoki. Nie jest jednocześnie tak mydlana jak Rose de […]
10 października 2012
Santal Majuscule od trzech dni praży się na mojej skórze… Czytaj dalej… Santal Majuscule to bez dwóch zdań dołek formy Lutensa (czy raczej Sheldarake’a). Temat wybrał sobie ciekawy. Ciekawych użył składników, ale zabrakło wykończenia. Mamy więc mocnego sandałowca osadzonego z ramy kremu czekoladowego i pokropionego minimalną ilością róży. Jeśli zaś chodzi o szczegóły… Krem czekoladowy […]
2 marca 2012
Czekajcie, a będzie Wam dane! Oto mam przyjemność przedstawić Wam pierwszą wprost kadzidlaną kompozycję marki Serge Lutens – ostatni puzzel jego zapachowego imperium, w którym dotychczas brakowało woni osnutej w oparach frankońskiej żywicy. Czytaj dalej… Lodowiec Fox (Nowa Zelandia, Alpy Płd.). Pierwszy psik na skórze od razu nasuwa jedną myśl: olibanum. Tutaj w wersji czystej, […]