
Tej marki do tej pory nie było na blogu.
W tym roku pojawiły się jednak perfumy Gritti Pomelo Assoluto. I pachną bardzo dobrze. To szalenie udana interpretacja zapachu cytrusowego, w której ścierają się dwa główne wątki: gorycz grejpfruta i słodycz „mandarynki”. Mandarynka jest w cudzysłowie, ponieważ nuta ta nie występuje w kompozycji. Bardzo wyraźne są jednak tony słodkich cytrusów właśnie w klimacie mandarynkowym.
Cały zapach jest soczysty, mokry i żywy. Jest tu spora doza zieleni pochodzącej z liści. I te liście też zdają się takie jakby rozgryzione, gorzko-cierpkie. W zasadzie spektrum wrażeń obejmuje głównie te dwa wrażenie. Później kompozycja zyskuje delikatnego kwiatowego podbicia, ale to coś na kształt świetlistych, czystych kwiatów, które ledwie muskają zielono-cytrusowego akordu głównego. I choć kompozycja traci powoli ten grejpfrutowo-mandarynowy akord, to nawet po 6-7 godzinach wciąż jest on możliwy do wykrycia. Jego forma jest jednak zdecydowanie bardziej subtelna, choć możliwa do wykrycia. Całościowo, na mnie, Pomelo Assoluto trzyma się ponad 10 godzin, ale wspominam o tym tylko dlatego, że na mojej skórze cytrusowe wonie czasami trzymają się ekstremalnie długo (tak samo było z Limon Verde i Nature Insolente).
Gdzieś dalej mamy delikatne frakcje świeżości zielonej herbaty, płatków róży, bergamotki. Wygląda to jak kropla Green Tea lub klasycznej róży Chloe, co jest dla mnie wielką zaletą.
Opinia końcowa o perfumach Gritti Pomelo Assoluto
Jeśli ktoś lubi woń grejpfruta i w ogóle cytrusy w ambitnej, niekolońskiej formie, to na pewno propozycja Gritti warta jest polecenia. Zapach jest piękny i ciekawie zrobiony. Daleko mu od cytrusowej sztampy, a całość oceniam znacznie powyżej średniej.

Kampania perfum Pomelo Assoluto




