10 lipca 2025

Elizabeth Arden Green Tea Pistachio Crunch

Elizabeth Arden Green Tea Pistachio Crunch

Tegoroczna „limitka” wygląda jak nie do końca zapach letni, ale jednak bez wątpienia nim jest

Elizabeth Arden Green Tea Pistachio Crush nie jest bardzo odmienny od klasycznej Zielonej Herbaty. Wydaje mi się, że celem tego zabiegu było utrzymanie świeżego wydźwięku całości, co mogło się nie udać, kiedy akord smakowity grałby na pierwszym planie. Nie jest to zatem kompozycja o tym stopniu oryginalności, co np. edycja figowa lub gruszkowa.

Już od samego startu odgadniemy bez cienia wątpliwości tony zielonoherbaciane z odrobiną kwiatów, róży i cytrusów. Ta róża jest tu widoczna nawet bardziej niż w klasyku. Ma postać soczystą, taką zielono-naturalną. Trochę przypomina Wodę Perfumowaną Chloe, choć moc róży w Green Tea Pistachio Crunch jest zdecydowanie niższa. Na początku również towarzyszą jej zielone, nie do końca dojrzałe cytrusy z wrażeniem mrożonej herbaty ze skórką cytryny.

Z czasem kompozycja nabiera bardziej tłustych, złocistych, jadalnych tonów. Natomiast to maksymalnie 20-30% wrażenia zapachowego. Resztę stanowi bez przerwy pierwotne Green Tea. Pistacjowość też nie jest bezsprzeczna. To raczej wrażenie pewnej maślaności, tostowości. Pod tym kątem przypomina mi się żywo ostatnia nowość marki Prada – Paradoxe Radical Essence. Zaletą Arden jest to, że akordy tego typu są schowane (to powoduje, że całość utrzymuje naturalny wygląd). Nie odbieram ich zatem jako jakoś szczególne słoniowych czy ulepnych. W zasadzie przyszło mi też do głowy takie porównanie, że ktoś mógłby do pierwszej wersji po prostu wrzucić malutkie, kruche ciasteczko i tak powstał obecny flanker.

Doceniam to, że w bazie nie doświadczamy spadku jakości. Akcenty waniliwo-orzechowo-ambrowe, co jasne, nie są naturalne, ale perfumiarz zagrał tymi nutami z pomysłem. Nie czuć tu taniej chemii, ani jakiś plastików. Zakładam jednak, że to wynika z lekkości i ulotności tej premiery. Ta cecha sprawia też, że kompozycja nie powinna męczyć latem, choć jednocześnie nie spełni marzeń koneserek wielkich słodziaków.

Opinia końcowa o perfumach Elizabeth Arden Green Tea Pistachio Crunch

To kolejny flanker, który mogę określić mianem rzetelnego, choć nie jest rewolucyjny.

Kampania perfum Pistachio Crunch

Green Tea Pistachio Crunch Arden

Wszystkie zdjęcia i informacje oficjalne pochodzą ze strony elizabetharden.com

 

Najważniejsze cechy:

charakter: zielona herbata z ciasteczkiem

+ bardzo naturalny wydźwięk nut, nawet w obszarze smakowitym

+/- duże podobieństwo do klasycznej odsłony

Charakterystyka:

Nuty: pistacja, wanilia, bergamotka, cytryna, gorzka pomarańcza, róża, magnolia, zielona herbata, akord piżmowy

Rok premiery: 2025

Twórca: b.d.

Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 50 i 100 mL

Trwałość: niska, około 3-4 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Wiosenna
Wiosenna
9 miesiące temu

Bardzo czekałam na tę recenzję ???? Testuję, zapach od dwóch tygodni, no cóż, strasznie byłam ciekawa jak można wrzucić pistację do herbaty… Jest właśnie tak jak Pan pisze, to jak dodanie maślanego nieco orzechowego ciasteczka. Niuans pistacjowy jest tu skromny, są momenty kiedy wyczuwam zapach pistacjowy taki jak podczas nakładania lodów pistacjowych z dużego pudełka do pucharków, tak to odbieram. Nie jest to poziom Green Tea Fig ani Pear Blossom, które mam, lubię i cenię, nie mniej jednak z przyjemnością poużywam Pistację tego lata. Spodziewałam się jednak czegoś, co bardziej będzie się na skórze zmieniało i nie będzie tak ulotne. To mrożona herbata z chrupiącym pistacjowym ciasteczkiem, malutkim ciasteczkiem… Dziękuję za tę recenzję ????

Basia
Basia
8 miesiące temu

Może kiedyś pojawi się lawendowa …?

Anonimowy
Anonimowy
8 miesiące temu
Odpowiedź do  Basia

Przecież jest.